|
|
Dziesiąta jubileuszowa edycja Ogólnopolskiego Przeglądu Twórczości Zbigniewa Herberta w jakiś sposób zamknęła, podsumowała, zwieńczyła wieloletnią historię tego artystycznego przedsięwzięcia, ale też - miejmy nadzieję - wniosła znamiona nowego otwarcia, "nura w przyszłość”. Zaczęło się w środę 9 września w Zespole Szkół Społecznych im. Zbigniewa Herberta w Kołobrzegu, którego mury gościły uczestników dwudniowych warsztatów recytatorskich, prowadzonych przez prof. Monikę Rasiewicz z PWST w Krakowie i Andrzeja Szczytkę - aktora z Poznania. Pod ich kierunkiem sztukę słowa szlifowali uczniowie szkół średnich, startujący w piątkowym konkursie recytatorskim. Wśród uczestników szczególną grupę stanowiła młodzież ze Szkoły Średniej im. Marii Magdaleny we Lwowie. Uczniowie ze Lwowa zjawili się na Herbertiadzie dzięki wsparciu Fundacji Pomocy Polakom na Wschodzie, przybyli zresztą nie tylko po to, by wziąć udział w warsztatach - ale o tym za chwilę. Dwudniowe warsztaty przygotowały licealistów do konkursu recytatorskiego, który odbył się 11 września na scenie kina "Piast”. Zaczęło się od interesującego spektaklu szkolnego teatru "Na bosaka” z V LO w Koszalinie. Przedstawienie pt. "Dekalog według Herberta”, reżyserowane przez Marzenę Wysmyk, opatrzyło wybór tekstów o Panu Cogito smakowitą dawką teatralnego "mięsa”: ekspresyjnej choreografii, wyrazistego gestu, muzyki, światła, przykuwając uwagę widowni i wywołując entuzjazm między innymi Wojciecha Wysockiego (jednego z jurorów), który pochwalił spektakl za to, że intelektualnej i skłaniającej się ku abstrahowaniu poezji nadał wymiar cielesny, emocjonalny, powiązany z doświadczeniem - konkretny. Herbertiada polubiła teatr "Na bosaka”, i to z wzajemnością (zarówno młodzi aktorzy, jak i ich dorośli opiekunowie zapowiedzieli powrót za rok). Jurorami konkursu recytatorskiego, prócz wymienionego już Wojciecha Wysockiego, byli: Dominika Świątek, kołobrzeskie polonistki Jadwiga Maj i Magdalena Gauer oraz siostrzeniec Herberta Rafał Żebrowski. Dwudziestu pięciu recytatorów z Pomorza Zachodniego, Warszawy i Lwowa (wśród nich reprezentanci czterech szkół noszących imię Zbigniewa Herberta) pokazało, że młody wiek nie przeszkadza mówić trudnych tekstów Księcia Poetów ze zrozumieniem. Nie było wykonań słabych, głupich czy złych. Atmosfera konkursu była niezwykła. Może ze względu na obecność recytatorów ze Lwowa - rodzinnego miasta Herberta, lekki kresowy akcent płynący z kołobrzeskiej sceny, nadający znajomym słowom nowy wymiar. Może z powodu daty... Prowadzący konkurs Wojciech Czaplewski przypomniał, jak kilka dni po ataku na WTC występujący na tej samej scenie Przemysław Gintrowski rozpłakał się, śpiewając "U wrót doliny”. Może z powodu motyla, fruwającego wokół recytatorów, mimo dwukrotnego wynoszenia go na zewnątrz budynku... Jury przyznało następujące nagrody: Grand Prix dla Emilii Pechman z Zespołu Szkół Społecznych im. Herberta w Kołobrzegu za przejmujące wykonanie prozy poetyckiej "Ofiarowanie Ifigenii”, I nagrodę w kategorii recytacji Michałowi Karczewskiemu z V LO w Koszalinie (i z teatru "Na bosaka”) za "Powrót prokonsula”, II nagrodę w kategorii recytacji dla Karoliny Weremy, tegorocznej absolwentce Zespołu Szkół im. Henryka Sienkiewicza w Kołobrzegu (mówiła "Potęgę smaku”), II nagrodę w kategorii poezji śpiewanej Weronice Kuriacie i Jakubowi Suszyńskiemu z Zespołu Szkół Ponadgimnazjalnych im. Z. Herberta w Trzebiatowie za "Guziki”, III nagrodę Marii Czaplewskiej z Ogniska Pracy Pozaszkolnej w Kołobrzegu za wyrecytowanie heksametrów z "Rekonstrukcji poety”. Wyróżnienia otrzymali: Paweł Pieniew ze Lwowa ("Jedwab duszy”), Katarzyna Bosa ("Jonasz”) i Monika Puzyrewska ("Deszcz”) z Koszalina oraz Ewelina Chudziak z Kołobrzegu ("U wrót doliny”). Tego samego dnia wieczorem, na tej samej scenie, miało miejsce wydarzenie z cyklu trwale już zespolonego z Herbertiadą: szósta edycja "Kołobrzeskiego Salonu Poezji i Piosenki Literackiej”. Współgospodarzami koncertu byli organizatorzy Herbertiady i Stowarzyszenie Kołobrzeskich Poetów. Zaprezentowano edytorskie cacko - gazetę dużego formatu, wzorowaną na przedwojennych gazetach lwowskich. Na jedenastu stronach gazety zamieszczone zostały eseje, zdjęcia, wiersze, wywiady - dotyczące biografii i twórczości Zbigniewa Herberta oraz wspomnień z pierwszych dziewięciu edycji Przeglądu. Strona dwunasta, nosząca tytuł "Wokół Słowa” (nawiązujący do trzech almanachów wydanych w latach poprzednich), zawiera biogramy i wiersze twórców zrzeszonych w Stowarzyszeniu Kołobrzeskich Poetów. Publiczności, licznie wypełniającej widownię "Piasta”, swoje piosenki autorskie śpiewała Dominika Świątek, a wiersze poetów: Eugeniusza Koźmińskiego, Jana Lechowskiego, Michała Filipowskiego, Agnieszki Dębek-Brelik, Marcina Niedźwiadka, Ireny Sawicz, Ewy Matyjaszczyk, Elżbiety Niedźwiadek, Aliny Karoliny Bratuś, Beaty Mieczkowskiej-Miśtak, Mariusza Jedlińskiego, czytali Wojciech Wysocki i Monika Rasiewicz. Natomiast poetów niezrzeszonych w SKP: Jacka Pechmana i Wojciecha Czaplewskiego, zaprezentowali Wojciech Machnicki i Andrzej Szczytko. W sobotę 12 września przegląd przeniósł się z "Piasta” do kina "Wybrzeże”, w jakiś sposób zamykając kompozycję dziesięciu edycji Herbertiady (pierwsza edycja właśnie w "Wybrzeżu” się odbyła), ukazując też jednak palącą potrzebę otwarcia w Kołobrzegu prawdziwej sali z prawdziwą sceną - na co zresztą, w związku z budową Regionalnego Centrum Kultury (imienia - a jakże - Zbigniewa Herberta), wkrótce się zanosi. W poprzednich dziewięciu edycjach Przeglądu występy profesjonalnych artystów trwały dwa dni, i były to na ogół cztery duże spektakle (lub pięć). Tym razem organizatorzy uraczyli publiczność jednym koncertem galowym, wypełnionym występami wielu artystów. Trochę był to skutek okoliczności budżetowych (kłopoty ze sponsorami w dobie kryzysu), ale też trochę okolicznościowy zamysł: galowy program, zatytułowany "Kalejdoskop Pana Cogito”, miał przynajmniej po części, mieć charakter sentymentalno-wspomnieniowy. Było też - co nieuniknione w sytuacji jubileuszu - trochę uroczystości i pompy. Główną bohaterką dnia stała się Katarzyna Pechman, pomysłodawczyni i dyrektor artystyczny Przeglądu od jego pierwszej edycji, która uhonorowana została przez Prezydenta RP Złotym Krzyżem Zasługi ( wręczała Bożena Borys - Szopa z Kancelarii Prezydenta RP); za chwilę ze sceny popłynęły liczne gratulacje i podziękowania - od przedstawicieli władz, artystów, organizacji pozarządowych. Wśród tych wystąpień za godne odnotowania pozwolę sobie uznać słowa prezydenta Kołobrzegu, który publicznie zapewnił o swej gotowości finansowego wspierania kolejnych edycji Herbertiady, a także potwierdził wolę nadania imienia Zbigniewa Herberta powstającemu Regionalnemu Centrum Kultury. Część artystyczną koncertu galowego, prowadzonego przez Andrzeja Szczytkę, rozpoczęli Wojciech Wysocki - wyjątkami z monodramu "Życiorys” (który z pewnością zająłby wysoką pozycję na liście przebojów Herbertiady, gdyby takowa istniała), oraz Monika Rasiewicz, która, zgodnie ze swoim zwyczajem, zaproponowała publiczności namysł nad najtrudniejszymi, najbardziej filozoficznymi wierszami Herberta. Potem przyszła pora na młodych laureatów konkursu. Prócz Emilii Pechman, Michała Karczewskiego i Marii Czaplewskiej wystąpiła jeszcze młodsza recytatorka, Kamila Pluta z Kołobrzegu, dla której występ na dużej scenie (mówiła "Przesłuchanie anioła”) był nagrodą za zwycięstwo w wiosennej "Małej Herbertiadzie” - konkursie recytatorskim dla gimnazjalistów. Było też śpiewanie. Śpiewanie Herberta i dla Herberta. Muzyczne wersje wierszy Księcia Poetów zaprezentowała Dominika Świątek (z towarzyszeniem Leszka Czajkowskiego przedstawiła fragmenty programu znanego z płyty "Siódmy anioł”), kończąc swój występ "Epitafium dla Zbigniewa Herberta.” - piosenką napisaną przez Czajkowskiego na wieść o śmierci poety. Krótki słowno-muzyczny program zaprezentowali też Stanisław Górka z Wojciechem Machnickim (którym akompaniowała Dominika Świątek). Były to fragmenty spektaklu, który w Kołobrzegu pokazywany był pod tytułem "Lwów Herberta”. Cała sala przyłączyła się do artystów, śpiewając "...tylko we Lwowie...”. Lwowskie klimaty w kinie "Wybrzeże” wzmacniała obecność na widowni grupy lwowskich uczniów i ich opiekunki ze szkoły Marii Magdaleny. O Lwowie wspomniano także gdy na scenę zaproszono wiceprezesa Rafała Dzięciołowskiego z Fundacji Pomoc Polakom na Wschodzie i Teresę Sobko z kołobrzeskiej Biblioteki Publicznej, gdzie wręczono panu prezesowi pięciotomowe wydanie dzieł Norwida - jako symboliczny znak daru większego: ponad tysiąca tomów polskiej klasyki, zebranych w Kołobrzegu i okolicach (akcja, zainicjowana przez Jacka Pechman i kilka miejskich stowarzyszeń, koordynowana była przez Miejską Bibliotekę Publiczną w Kołobrzegu). Wysocki, Rasiewicz, Świątek, Czajkowski, Górka, Machnicki - to artyści znani bywalcom Herbertiady, w galowym programie współtworzący wątek "wspomnieniowy”. Herbertiada jednak nie byłaby sobą, gdyby nie pokazała czegoś nowego. Tym razem - prócz nowej, "galowo-koncertowej” formy - widzowie zobaczyli wykonawców, którzy jeszcze nigdy na kołobrzeskiej scenie nie gościli. Solidna, dobitna recytacja Krzysztofa Bienia. Niezwykłe interpretacje Mirosława Konarowskiego (który przyznał w kuluarach, że jak dotąd niewiele miał z poezją Herberta do czynienia), w tym zwłaszcza nowe ujęcie "Raportu z oblężonego Miasta”. I wreszcie finał: krótki, gorący koncert poznańskiego kwartetu ProForma (który w Kołobrzegu już bywał, ale kojarzy się raczej z "Nadzieją” - festiwalem im. Jacka Kaczmarskiego), grającego piosenki Przemysława Gintrowskiego z jego dwóch płyt z tekstami Herberta. W foyer "Wybrzeża” występom artystów towarzyszyła wystawa Emilii Gowin - Pacuły "Inspiracje Herbertowskie” (barwna wielkoformatowa artystyczna fotografia, w której rolę bohatera zagrał Wojciech Wysocki, opatrzona fragmentami tekstów poety) oraz skromne stoisko z wydawniczymi "herbertianami”. Kołobrzeg raz jeszcze pokazał, że, jak to powiedział Kazimierz M. Ujazdowski: "w żadnym innym miejscu Polski miłość do poezji Herberta nie jest tak silna jak tu”. W. Czaplewski Patronat honorowy nad X edycją "Herbertiady” objęli:
Patronat medialny:
Organizatorzy dziękują za wsparcie rzeczowe i finansowe:
"Herbertiada” została zrealizowana ze środków finansowych Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz Gminy Miasto Kołobrzeg.
GALERIA FOTO
Herbertiada w Roku Herberta
Tradycyjnie już Herbertiada zaczęła się w środę 10 IX, w kołobrzeskiej szkole im. Z. Herberta, dwudniowymi warsztatami recytatorskimi. Stanisław Górka i Igor Michalski zajęli się młodymi interpretatorami Herbertowskiego słowa: uczestnikami konkursu, a także amatorami sztuki scenicznej ze szkolnego teatru "Punkt” z XIII LO w Warszawie. W piątek odbył się konkurs recytatorski. Na dobry początek warszawscy licealiści dostarczyli uczestnikom i widzom mocnych wzruszeń. Jaskinia filozofów to tekst trudny, z którego teatr "Punkt” wybrał esencję, trzy odsłony z trzech ostatnich dni Sokratesa, do tego choreografia i śpiew - tak powstał spektakl Opowieść z pestką, dynamiczny i bardzo ciepło przyjęty przez widownię, głównie uczniowską, szczelnie wypełniającą salę kina "Piast”. Nieprzewidziane wypadki zakłóciły sprawne funkcjonowanie Polskim Kolejom Państwowym, w związku z czym konkursowe jury ukonstytuowało się w składzie częściowo innym niż zaplanowany: Maria Dorota Pieńkowska (Muzeum Literatury w Warszawie), prof. Grażyna Halkiewicz - Sojak (Uniwersytet Mikołaja Kopernika), Jadwiga Maj i Helena Elert (kołobrzeskie polonistki). W konkursie wzięło udział 25 uczestników. Wśród nich tym razem tylko cztery prezentacje w kategorii poezji śpiewanej. Jury doceniło tradycyjnie wysoki poziom konkursu. Pierwszą nagrodę w kategorii poezji śpiewanej zdobył duet ze szkoły im. Zbigniewa Herberta w Trzebiatowie: Weronika Kuriata i Jakub Suszyński za Brewiarz. Zwycięzcą w kategorii recytacji został Daniel Janicki z klubu "Delta” w Szczecinie Dąbiu, który mówił Domysły na temat Barabasza. Grand prix konkursu i nagrodę prezydenta Kołobrzegu zdobyła wychowanka tego samego klubu Agnieszka Chawziuk za pełne ekspresji, aktorskie powiedzenie Herbertowskiej prozy - tekstu Franciszka, albo spóźniona miłość. Wszyscy zwycięzcy zostali zaproszeni do udziału w sobotnim koncercie Herbertiady (w sobotę okaże się, że w miejsce nieobecnego trzebiatowskiego duetu przed publicznością wystąpi zdobywczyni II nagrody Emilia Pechman, która powie wiersz Nike, która się waha).
Uzupełnieniem piątkowego programu Herbertiady był wieczór w Sali
Koncertowej Ratusza, gdzie odbyła się promocja trzeciej edycji
almanachu Wokół słowa. W jego tworzeniu, obok komitetu Herbertiady i
Stowarzyszenia Kołobrzeskich Poetów, tym razem wziął udział
koszaliński oddział ZLP. Goście wieczoru, prócz wyboru tekstów z
almanachu, mogli wysłuchać refleksji poety i eseisty Bohdana
Urbankowskiego z Warszawy, poświęconej osobie i twórczości Księcia
Poetów.
Do Kołobrzeg na kilka wrześniowych dni stał się stolicą twórczości Księcia Poetów. Z całego kraju zjeżdżają nad morze miłośnicy poezji Zbigniewa Herberta. Biorą udział w warsztatach, konkursach i koncertach, słuchają recytowanych przez znakomitych artystów wierszy, oglądają spektakle. "Herbertiada” stała się ważnym świętem na kulturalnej mapie Polski. Tegoroczna odsłona Ogólnopolskiego Przeglądu Twórczości Zbigniewa Herberta jest edycją szczególną. Odbywa się w dziesiątą rocznicę śmierci autora Labiryntu nad morzem oraz w roku, który dzięki staraniom ludzi dobrej woli został ogłoszony przez Sejm poprzedniej kadencji Rokiem Herberta. W ramach "Herbertiady” odbywa się dzisiejsza uroczystość nadania sztandaru Zespołowi Szkół Społecznych im. Zbigniewa Herberta w Kołobrzegu. Od śmierci Zbigniewa Herberta upłynęła dekada. Spojrzenie na jego twórczość z dystansu dziesięciu lat potwierdza ponadczasowe znaczenie poezji wybitnego artysty. Wiersze z tomów: Struna światła, Pan Cogito, Raport z oblężonego miasta, Elegia na odejście na trwałe zapisały się w pamięci Polaków. Pisarstwo Księcia Poetów cieszy się niesłabnącym zainteresowaniem wśród czytelników bez względu na wiek. Każdy kolejny tom korespondencji czy ineditów staje się ważnym wydarzeniem literackim. Dla wielu osób żyjących zarówno w rzeczywistości zniewolonej Polski, jak i po 1989 roku utwory Zbigniewa Herberta stanowiły aksjologiczny drogowskaz. Punkt orientacyjny wśród zrelatywizowanych wartości. Ukazywały nam zasady, jakimi należy się w życiu kierować, aby zachować niezależność i niezłomność. Uczyły nas, jak nawet w najtrudniejszych warunkach przyjąć postawę wyprostowaną, jak nie iść na kolanach, odróżniać dobro od zła, prawdę od kłamstwa, światło od ciemności. Za swą postawę, za wybitne zasługi dla rodzimej kultury Zbigniew Herbert został pośmiertnie uhonorowany najwyższym polskim odznaczeniem - Orderem Orła Białego, który 3 maja 2007 r. został odebrany przez rodzinę z rąk Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego. Idee i postawy, jakie wywieść można z poezji Zbigniewa Herberta, są aktualne w każdej sytuacji historycznej. Jako uniwersalne wzorce przekazujemy je kolejnym pokoleniom młodych ludzi. Dziś Wy jesteście tymi, którzy odbierając sztandar szkoły, symbolicznie przejmujecie Herbertowską pochodnię. Chciałabym, żeby oświetlała Wam ona drogę, jaką powinniście podążać. Miejcie - tak jak Zbigniew Herbert - poczucie odpowiedzialności za świat. Tak jak Wasz Patron - nie bójcie się realizować swoich idei. Wasze marzenia są w zasięgu Waszego rozumu, Waszego serca i Waszych rąk. To od Was, od młodzieży, za kilka, kilkanaście lat zależeć będą losy naszego kraju, całej Unii Europejskiej. Chciałabym, żeby stanowiło to dla Was wyzwanie i zachętę do dalszej pracy. Pracy nad sobą i z innymi. Ideały, które przyświecały Waszemu Patronowi, powinny być wzorem i motywacją dla wszystkich ludzi. Życzę Wam przede wszystkim Herbertowskiego "poczucia smaku”, dzięki któremu zmysł estetyczny i etyczny ułatwi odnalezienie tego, co w świecie jest pięknem, dobrem i prawdą. Sobotni wieczór w kameralnej sali kina "Piast” rozpoczął się odczytaniem listów od honorowych patronów Herbertiady (m.in. Katarzyny Herbert; Haliny Herbert-Żebrowskiej - jej list został "powiedziany własnymi słowami” przez Rafała Żebrowskiego - siostrzeńca Poety; Bogdana Zdrojewskiego), Potem, po prezentacji laureatów konkursu recytatorskiego (do których dołączył gimnazjalista Igor Niewiadomski, laureat pierwszej edycji "Małej Herbertiady”, która odbyła się na wiosnę), wystąpiła Ewa Dałkowska z programem Wieczór Pana Cogito. Podczas warsztatów recytatorskich, dwa dni wcześniej, Igor Michalski powiedział jednej z uczestniczek, ze wciąż przekonuje się, wciąż ze zdziwieniem odkrywa, że poezja Herberta, powściągliwa, intelektualna i pozornie chłodna, w istocie naładowana jest uczuciami, pełna i wyrazista emocjonalnie. Ewa Dałkowska swoim mówieniem i swoim śpiewaniem właśnie temu odkryciu dała wyraz. Trochę dystansu i ironii, duży ładunek ciepła, stwarzającego intymną więź aktorki z publicznością, a przez to także więź Herberta ze słuchaczami jego poezji, do tego doza niekłamanych wzruszeń - wszystko to sprawiło, że wiersze Herberta okazały się zaprzyjaźnione z człowieczą codziennością, zwykłym życiem, naszym "tu i teraz”. Po tym spektaklu, o klimacie domowym, jak pogawędka przyjaciół, nastąpiło drugie danie główne wieczoru. Panowie Krzysztof Łakomik i Krzysztof Wnuk z Teatru im. Stanisława Ignacego Witkiewicza w Zakopanem pokazali spektakl Kołatka (reżyseria: Krzysztof Najbor, scenografia: Ewa Dyakowska-Berbeka, opracowanie muzyczne: Przemysław Dyakowski). O ile spektaklem Dałkowskiej rządził żywioł poezji, tu zapanował żywioł teatru. Tam aktorka z pokorą wzięła na barki zadanie służebnicy poetyckiego słowa, tu poetyckie słowo stało się tworzywem teatru. Skromna, lecz piękna i przemyślana scenografia (szkolna ława, kufer, maszt z wciąganym żaglem, białe na białym tle, służącym też jako ekran komputerowych projekcji), dopracowana w szczegółach choreografia - bo trudno to, co aktorzy robili na scenie, nazwać po prostu ruchem scenicznym. Każdy kolejny, wybrany przez twórców spektaklu, tekst Herberta zaskakiwał żywiołowością i teatralną ekspresją. Szkoda, że nie zawsze czytelna była zasada rządząca następstwem, kolejnością tekstów, pojawiały się nieciągłości w teatralnym continuum. Liryka Herberta ma niewątpliwie charakter wewnętrznego monologu, tymczasem aktorom z Zakopanego udało się nadać jej - wydobyć z niej - charakter dialogiczny. Celowość i bogactwo użytych środków sprawiły, ze teatr przemówił pełnym głosem. Widownia, która w trakcie przerwy między spektaklami częstowana był góralskimi oscypkami, została porwana przez aktorów, jak przez piratów, w podróż przez Herbertowski świat obrazów, idei, uczuć i wartości. Ostatni dzień koncertów Herbertiady przyniósł zupełnie inne artystyczne wrażenia i wydarzenia. Zapowiadany przez organizatorów występ Anny Radwan w spektaklu Apollo i Marsjasz z powodu choroby aktorki nie odbył się. W to miejsce, w trudnej roli "pogotowia ratunkowego”, pojawili się aktorzy: Maria Gładkowska z Warszawy i Andrzej Szczytko z Poznania ,ze spektaklem Apollo i Marsjasz. To zdaje się Adam Zagajewski w jednym z opublikowanych ostatnio esejów rozważał różnice między rozumieniem wiersza przez poetę i przez recytującego aktora. Aktor pracując nad wierszem wkłada w tekst siebie, swój warsztat, swój profesjonalizm - po to, by z prezentacji wiersza uczynić skończone dzieło, zamkniętą, możliwie doskonałą całość. Tymczasem dla poety wiersz właściwie nigdy nie jest doskonały, cały, zamknięty, skończony, dla poety w wierszu - oprócz słów zapisanych - są jeszcze słowa niewypowiedziane, przemilczane. Innymi słowy każdy wiersz dla poety jest "przedostatni”, a dla aktora "ostatni”. Krótki czas, jaki mieli poznańscy aktorzy na przygotowanie, sprawił, że czytane przez nich wiersze były właśnie "przedostatnie”, bo zaprezentowane z namysłem, jakby wahaniem, niedokończone, otwarte na różne możliwości, wersje, interpretacje. Podkreślić też trzeba świetne wyczucie rytmu w prezentowanych wierszach - w końcu Herbert to także mistrz wiersza tonicznego, rytmicznego, wręcz melodyjnego. Na koniec kino "Piast” na chwilę przestało być teatrem i stało się kinem. Film Piotra Załuskiego Herbert. Fresk w kościele to próba ogarnięcia całej biografii Księcia Poetów, od lwowskiego dzieciństwa po ostatnie bolesne miesiące, nieunikająca trudnych bądź wywołujących spory tematów. Jednocześnie jednak jest to prawdziwe dzieło filmowej sztuki, łączące dokumentalizm z poezją i poetyckim obrazem, niespieszną narrację z dynamicznym obrazem. Jest to nie tylko film o Herbercie, ale też o kruchej ludzkiej pamięci, o tym, że historia to nie tylko zbiór faktów, ale też coś płynnego i nieuchwytnego. A w sytuacji wciąż niegasnących "potępieńczych swarów” wokół osoby i przesłania Zbigniewa Herberta godny polecenia jest fragment, w którym Adam Michnik czyta dedykowaną mu przez Księcia Poetów (fakt, że później tego żałował) Mszę dla uwięzionych. Konkursowi recytatorskiemu i spektaklom Herbertiady towarzyszyło stoisko z herbertianami, nadesłanymi przez wydawnictwo Gaudium z Lublina (w tym przepiękny Apostoł w podróży służbowej) i Muzeum Literatury w Warszawie. W kołobrzeskiej bazylice przez całą Herbertiadę trwała wystawa Twoja i moja katedra - wizerunki słynnych francuskich i włoskich gotyckich kościołów, opatrzone celnymi cytatami, pochodzącymi głównie z Barbarzyńcy w ogrodzie. Ktoś z Kołobrzegu (kto nie był na żadnym spektaklu), zapytał, ile można w kółko to samo - ciągle Herbert i Herbert, to musi upaść! Przede wszystkim zauważmy, że organizatorzy nie są zamknięci na nowości czy dogmatyczni - rok wcześniej Janusz Radek śpiewał piosenki Ewy Demarczyk (która jak wiadomo Herberta nie śpiewała), jeszcze wcześniej Dorota Segda ze swoimi studentami mówiła wiersze Kochanowskiego, Gajcego, Karpińskiego, Słowackiego..., śpiewał Jacek Kaczmarski, a na pierwszej Herbertiadzie świetny koncert (m.in. z piosenkami Brela) dała Agnieszka Fatyga. Jednak tegoroczna Herbertiada przebiegła klasycznie - "tylko Herbert i Herbert” - i co? Było pięknie! W. Czaplewski
IX edycję "Herbertiady" sfinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego w ramach Programu "Herbert" oraz ze środków Gminy Miasto Kołobrzeg. Kołobrzeg stolicą poezji Herberta Ogólnopolski Przegląd Twórczości Zbigniewa Herberta pod nazwą "Herbertiada" wziął swój początek w grodzie nad Parsętą, czyli w Kołobrzegu, w grudniu 2000 roku. Wówczas to, odbyła się pierwsza edycja tej imprezy. Udział w niej wzięli: Agnieszka Fatyga, Przemysław Gintrowski i aktorzy ze Szczecina. Rok później wystąpili tacy artyści jak: Ewa Błaszczyk, Przemek Gintrowski, Jacek Kaczmarski, Krzysztof Kolberger, Anna Chodakowska, Łukasz Lewandowski, Mariusz Bonaszewski, Dorota Landowska. W 2002 roku "Herbertiada" gościła kolejnych znanych artystów jak: Krzysztof Globisz, Jerzy Radziwiłowicz, Danuta Stenka, Halina Rowicka, Krzysztof Kalczyński, Mirosława Krajewska, Radosław Elis, Sylwia Nowiczewska czy Jacek Poks. I tak z roku na rok do Kołobrzegu zjeżdżają na "Herbertiadę" znani i cenieni artyści, tworząc niepowtarzalny klimat tej niezwykłej imprezy. Do tego obecność najbliższej rodziny autora Pana Cogito: Haliny Herbert - Żebrowskiej, Katarzyny Herbert i Rafała Żebrowskiego sprawia, że właśnie w Kołobrzegu , co roku, spotkania z twórczością Zbigniewa Herberta nabierają większego, metafizycznego wymiaru. Patronat nad "Herbertiadą" od początku sprawuje minister kultury i minister edukacji. "Herbertiadę" swoim patronatem obejmował także premier RP Jerzy Buzek oraz Marszałek Sejmu - Maciej Płażyński. Patronat medialny tworzyły: dziennik "Rzeczpospolita", Telewizja Polska czy Polskie Radio PR 1. Stałym elementem "Herbertiady" jest Wojewódzki Konkurs Recytatorski imienia Zbigniewa Herberta, adresowany do młodzieży licealnej. Komitet Organizacyjny tworzą:
HERBERTIADA 2007 Ósmą Herbertiadę tradycyjnie rozpoczęły warsztaty dla uczestników konkursu recytatorskiego, tym razem prowadzone przez Katarzynę Skarżankę i Wojciecha Machnickiego. Młodzież recytująca i młodzież śpiewająca przez dwa dni szlifowała swoje prezentacje pod okiem mistrzów, których zaangażowania w pracy nie osłabił ani chłód, ani przeziębienie (Katarzyna Skarżanka prowadziła zajęcia owinięta w koc). Po dwóch dniach zajęć warsztatowych na scenie kina "Piast” odbył się konkurs, w którym po raz pierwszy, oprócz nagrody głównej, jury ( w składzie: Jadwiga Maj, Magda Gauer, Monika Rasiewicz- Babecka, Wojciech Wysocki i Igor Michalski) miało przyznać pierwsze nagrody w dwóch kategoriach wykonawczych: recytacji i poezji śpiewanej. Grand Prix konkursu (której część stanowiła nagroda Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego) zdobyła Małgorzata Kowalska z Warszawy, której - recytacją Małego ptaszka - udało się nie tylko wyrazić, ale i wywołać u słuchających intensywne emocje. Pierwsze nagrody i herbertowskie statuetki zdobyli jeszcze Emilia Gumna ze Szczecina za recytację Lasu Ardeńskiego i Maciej Kasprzak z Nowogardu za zaśpiewanie Babci. Zaplanowany na piątkowy wieczór kabaretowy monodram Jaros’y zawsze ten sam nie odbył się z powodu nagłej choroby jednego z artystów. Organizatorzy Herbertiady zadbali jednak, by publiczność, która tłumnie przybyła do sali koncertowej ratusza, nie została odprawiona z kwitkiem. Zaimprowizowany, niemal dwugodzinny program pod tytułem Blisko Herberta składał się z wierszy Księcia Poetów, recytowanych przez Wojciecha Wysockiego i Igora Michalskiego, oraz ze wspomnień o Herbercie, którymi (w toku rozmowy prowadzonej przez niżej podpisanego) podzielił się z publicznością Rafał Żebrowski - siostrzeniec poety i autor książki o nim, która ukazać się ma w przyszłym roku. Główne koncerty Herbertiady jak co roku odbyły się w sobotę i niedzielę na deskach "Piasta”. Po odczytaniu listów (z kancelarii Prezydenta RP, od ministra kultury i dziedzictwa narodowego, od Katarzyny Herbert i Haliny Herbert - Żebrowskiej) zaprezentowali się publiczności młodzi laureaci konkursu, zbierając gorące brawa. Pierwszy spektakl: Przypadki Pana Herberta, wykonany przez Agnieszkę Wagner i Pawła Królikowskiego, oparty był na korespondencji Zbigniewa Herberta zawartej w tomie Kochane zwierzątka, opublikowanym przez Magdalenę Czajkowską, londyńską przyjaciółkę poety. Kochane zwierzątka zaistniały już po raz trzeci na Herbertiadzie (najpierw, na pierwszej Herbertiadzie, Anna Popek przeprowadziła na scenie wywiad z Magdaleną Czajkowską i Katarzyną Herbert, potem, cztery lata później, fragmenty Zwierzątek pojawiły się w spektaklu wykonanym przez Dorotę Segdę i Adama Ferencego). Tym razem główny wątek spektaklu tworzyły te listy Herberta, w których najwyraźniej słychać jego lekki, choć czasem kąśliwy dowcip. Wydarzeniem wieczoru stał się koncert Janusza Radka Serwus Madonna, na który składały się głównie piosenki Koniecznego i Kantego Pawluśkiewicza, znane głównie z niezapomnianych wykonań Ewy Demarczyk. Krakowska artystka bardzo wysoko zawiesiła poprzeczkę dla wszystkich, którzy po niej mierzą się z tymi piosenkami - Janusz Radek przeskoczył ją z lekkością pasikonika. Pomysł na ich reinterpretację polegał na nadaniu im zdecydowanie męskiego charakteru. W końcu Tuwim pisał: "a może byśmy tak, najmilsza (a nie: "najmilszy”) wpadli na dzień do Tomaszowa…”, i: "czy pamiętasz, jak z tobą tańczyłem walca” (a nie: "jak ze mną tańczyłeś”). Janusz Radek złożył z tych wierszy, z tych piosenek, a także z własnej narracji - słowem, gestem, wszystkimi możliwymi środkami aktorskiej i śpiewaczej ekspresji - opowieść o życiu faceta, który stał się jakoś bliski wszystkim facetom i bardziej jeszcze wszystkim kobietom na widowni. Do tego jeszcze nowoczesne jazzujące aranżacje i świetny zespół akompaniujący… estradowa eksplozja, z entuzjazmem przyjęta przez publiczność. Ktoś żałował, że nie było Wierszy Baczyńskiego, ktoś pytał, co to ma wspólnego z Herbertem. Na to pytanie odpowiem, że wielka poezja i artystyczne mistrzostwo zawsze coś wspólnego z Herbertem mają, gdyż Herbert wielkim poetą był i artystycznym mistrzem, i basta. Niedzielny koncert rozpoczęli Gabriela Kownacka i Maciej Robakiewicz, którzy mówili wiersze z Epilogu burzy - pożegnalnego tomu wierszy Herberta, złożonego w roku jego śmierci. Znakomita recytacja obojga aktorów wydobyła wszystkie odcienie Epilogu burzy, pokorę i bunt, autoironię i profetyzm, sarkazm i czułość… Porządek wierszy był zupełnie inny w spektaklu niż w tomiku, ale kończył się tak samo: przejmującą, tajemniczą Tkaniną, której słowa, wolne od balastu życia, krążyły powielone echem. Ostatnim wydarzeniem Herbertiady był spektakl, który zgodnie z zapowiedzią w programie i na plakacie miał nazywać się W hołdzie Bohaterom - Zbigniew Herbert. Dalej napisane było, że spektakl składać się będzie z piosenek z Powstania Warszawskiego. Artyści z gdańskiego teatru "Wybrzeże” ( Michał Kowalski, Małgosia Kopacz, Tomira Kowalik i Igor Kowalik ) przywieźli jednak do Kołobrzegu coś zupełnie niespodziewanego. To "coś innego” wyszło im w trakcie pracy nad spektaklem. Wiele wyjaśniają słowa, które w pewnym momencie padły ze sceny (cytuję z pamięci): "podczas Powstania się nie śpiewało, powstańcze piosenki śpiewało się dużo później”. Aktorzy z "Wybrzeża” nie chcieli "później”, woleli "teraz”, po prostu nie przystali na dystans, zapragnęli znaleźć się w środku, oczywiście na tyle, na ile pozwalają środki artystyczne, jakimi dysponuje teatr. Dzięki takiemu lub podobnemu założeniu widownia Herbertiady otrzymała przedstawienie, w którym powstanie warszawskie nie było opowiedziane, lecz było przeżyte. Historia, jaką zobaczyliśmy na scenie, to nie słowa na papierze, lecz wewnętrzne, intensywne, niemal fizjologiczne doświadczenie. Ósma Herbertiada - z wszystkim, co było w niej tradycyjne, i wszystkim co nowe - odeszła do przeszłości. Czekamy na Herbertiadę dziewiątą, za rok, to znaczy w Roku Herbertowskim, i (oby!) w nowiutkiej sali nowo wybudowanego centrum kultury im. Zbigniewa Herberta w Kołobrzegu. WOJCIECH CZAPLEWSKI
VII
Ogólnopolski Przegląd Twórczości Zbigniewa Herberta Kolejny już raz wrześniowe życie kulturalne Kołobrzegu przebiegło pod znakiem twórczości Zbigniewa Herberta. Dobrą tradycją Herbertiad stały się warsztaty recytatorskie w gościnnych salach Zespołu Szkół Społecznych im. Zbigniewa Herberta - zdarzenie może najmniej spektakularne, bo dotyczące zaledwie dwadzieściorga uczestników, ale owocne. Efektów dwudniowej pracy Doroty Kolak i Jacka Bończyka z młodymi recytatorami doświadczyć mogła konkursowa publiczność. Konkurs recytatorski otworzył się na nową kategorię wykonawczą - poezję śpiewaną. Z głosów publiczności i wykonawców wynika, że pomysł to trafny, ale niedopracowany. Trafny, bo wzbogacił Herbertiadę o nową - wysoką - artystyczną jakość (z trojga śpiewających Herberta dwoje otrzymało nagrody). Niedopracowany pod względem organizacyjnym i regulaminowym - do przemyślenia dla organizatorów.
Zanim
jednak doszło do piątkowych konkursowych rozstrzygnięć, w czwartek
pojawił się na osobiste zaproszenie Katarzyny Pechman -
pomysłodawczyni i dyrektora "Herbertiady" w Kołobrzegu, patron
honorowy - minister kultury Kazimierz Michał Ujazdowski. Po licznych
spotkaniach i rozmowach (pojawiły się cenne sygnały wsparcia dla
budowy regionalnego centrum kultury im. Zbigniewa Herberta w
Kołobrzegu) minister znalazł czas, by wejść w skład drużyny
Herbertiady na charytatywnym meczu koszykówki (Herbertiada kontra
władze miasta).
Wręczenie
statuetek i nagród uczestnikom konkursu nie było ostatnim
wydarzeniem piątku. Wieczorem, w zabytkowej sali w ratuszu, odbył
się koncert "Lwów Herberta” w wykonaniu Stanisława Górki i Wojciecha
Machnickiego, którzy wcielili się w postacie Szczepcie i Tońcia
oraz, przy akompaniamencie Zbigniewa Rymarza, wyśpiewali piosenki
Mariana Hemara - zarówno międzywojenne szlagiery, jak i późniejsze,
emigracyjne nostalgie i tęsknoty lwowskiego kompozytora. Koncertowi
towarzyszyła promocja almanachu "Wokół słowa”, wydanego przez
komitet "Herbertiada” i Stowarzyszenie Kołobrzeskich Poetów. Na 180
stronach tego wydawnictwa, obok twórczości kołobrzeskich poetów i
artystów-plastyków, znajdziemy pokaźny zbiór esejów, autorstwa
znakomitych piór z kręgu "okołoherbertowskiego” (m.in. Ujazdowski,
Trznadel, Żebrowski, Babuchowski, Panas, Czaplewski, Grześczak…).
Potem, w
programie "Kalendarze Pana Cogito” na scenie pojawił się Tadeusz
Borowski. Powaga, powściągliwość, głos z głębokiego wnętrza - to
jest to, czego potrzebuje i co wyraża liryczny bohater
Herbertowskiego tomiku "Pan Cogito”, z którego 15 wierszy powiedział
warszawski aktor. Potem, jeszcze w trakcie oklasków, wszedł na
chwilę na scenę, by wyrazić podziw dla Księcia Poetów. (Podobno
dotąd Tadeusz Borowski nie miał okazji - ani nie czuł potrzeby -
głębiej poznać twórczości Herberta. Ma więc Herbertiada kolejnego
"nawróconego”).
NOWA KARTA HERBERTIADY Szeroka publiczność przyzwyczajona jest do tego, że Herbertiada trwa dwa dni, w istocie jednak - o czym wiedzą bywalcy i przyjaciele - impreza ma większy zasięg czasowy, i przestrzenny też. Zaczęło się w środę. W kołobrzeskim Liceum im. Zbigniewa Herberta dwudniowe warsztaty recytatorskie dla młodzieży prowadzili w tym roku Dorota Kolak i Wojciech Wysocki. Warsztaty te to "krew, pot i łzy", intensywna praca w kilkuosobowych grupach, nad tekstami Herberta, przygotowywanymi przez młodych uczestników konkursu recytatorskiego, od początku stanowiącego ważną część Herbertiady. W środę - 7 września-wieczorem w hali "Milenium" rozegrano charytatywny mecz koszykówki (Herbertiada przeciw władzom miasta). Mimo trwającej trzy kwarty przewagi, ostatecznie artyści i organizatorzy ulegli drużynie prezydenckiej. Niewątpliwym sukcesem było zebranie 3800 zł dla Natalii, przeżywającej trudne miesiące po przeszczepie szpiku kostnego. Początek otwartych dla publiczności wydarzeń artystycznych miał miejsce w piątek( 9 września), kiedy odbył się konkurs. Herbertiadę otworzył prezydent Kołobrzegu Henryk Bieńkowski. Zanim na scenę wyszli uczestnicy konkursu, widzowie mogli obejrzeć krótki montaż wierszy Herberta, przygotowany przez dwoje aktorów z Legnicy - Magdę Biegańską i Tomasza Sobczaka. Montaż objęty był kompozycyjną ramką z fragmentów słuchowiska Herberta "Drugi pokój" (w tych dniach pokazywanego przez legniczan na scenie "Na Niebiańskiej", na dachu sanatorium "Bałtyk"). Przed niemal pełną salą kina "Piast" swe umiejętności zaprezentowało 25 młodych recytatorów, wysłuchanych przez jury (Dorota Segda, Jadwiga Maj, Magdalena Gauer, Igor Michalski), które przyznało pięć wyróżnień i trzy nagrody, najwyżej oceniając Kamila Zawarskiego z II LO w Koszalinie za pełną pasji i wewnętrznej prawdy interpretację "Trenu Fortynbrasa", Kaję Sosnowską z Kołobrzegu za "Pięciu" i Wojciecha Koladyńskiego z Nowogardu za "Raport z oblężonego Miasta". Tego wieczora odbyło się kameralne spotkanie w Galerii Sztuki Współczesnej, gdzie zaprezentowany został pierwszy zeszyt "Biblioteki Herbertiady" - miniatury poetycko-filozoficzne Jacka Pechmana i Wojciecha Czaplewskiego pt. "Anioł w szafie", z ilustracjami Zbigniewa Herberta i Natalii Gościniak, dedykowane najbliższej rodzinie poety i przyjaciołom Herbertiady.
M.
Czyżykiewicz, H. Tabęcki, J. Bończyk
W sobotę i niedzielę przyszedł czas na spektakle i koncerty w kinie "Piast", otwarte przez dyrektor Przeglądu Katarzynę Pechman, a prowadzone przez Dorotę Kolak. Na początek - prezentacja wymienionych wyżej laureatów konkursu, którzy dowiedli, że ich mówienie Herberta godne jest dorosłej sceny. Zaraz potem - wielkie wydarzenie artystyczne, którym okazał się spektakl muzyczny "Raj", zagrany przez Jacka Bończyka, Mirosława Czyżykiewicza i Hadriana Tabęckiego. W zasadzie było to odtworzenie wydarzenia sprzed ćwierćwiecza - koncertu Jacka Karczmarskiego, Zbigniewa Łapińskiego i Przemysława Gintrowskiego, na którym, oprócz piosenek autorskich, śpiewano też teksty Herberta. Piszę "w zasadzie", bo reżyseria Jacka Bończyka, nowa instrumentacja Hadriana Tabęckiego, wyświetlane na ekranie obrazy towarzyszące muzyce (dzieło Romana Lalickiego) i cień śpiewającej Doroty Segdy - stworzyły nową artystyczną jakość. Na szczyty emocji powiodło mnie zwłaszcza "Przesłuchanie anioła", wyśpiewane ciemnym szeptem Mirosława Czyżykiewicza. Potem już artyści nie pozwolili mi z tych szczytów zejść. Półtoragodzinny spektakl zelektryzował publiczność, która podziękowała artystom długą owacją na stojąco. Po "Raju" przyszedł czas na "Obroty sumienia" - monodram zbudowany z wierszy Herberta, zagrany przez aktora teatru "Wybrzeże" w Gdańsku Igora Michalskiego. Artysta wywiązał się z trudnego zadania: przykuł uwagę widzów swoim kameralnym tekstem i skromnymi środkami inscenizacyjnymi - bezpośrednio po ekspresyjnym, pełnym dźwięków i obrazów koncercie. Teksty "Obrotów sumienia" składały się na wewnętrzny dialog Pana Cogito, a dialogowi temu Igor Michalski potrafił nadać właściwe tempo i rosnące wewnętrzne napięcie, aż do końcowego dramatycznego, bolesnego znieruchomienia, "jak owad w bursztynie". Niedziela, ostatni dzień Herbertiady, to trzy spektakle w kinie "Piast". Najpierw jednak prezydent Henryk Bieńkowski odczytał i złożył na ręce siostry poety - Haliny Herbert-Żebrowskiej (gościem Herbertiady była też Katarzyna Herbert, a także Rafał Żebrowski) - list intencyjny, w którym poinformował o zamiarze wybudowania w Kołobrzegu Regionalnego Centrum Kultury i poprosił o zgodę na nadanie mu imienia Zbigniewa Herberta. Oby jak najprędzej Herbertiada mogła odbyć się w sali teatralnej godnej takiej imprezy. Pierwszym niedzielnym spektaklem była "Elegia na odejście". Trzech aktorów Teatru Polskiego w Szczecinie: Adam Dzieciniak, Sławomir Kołakowski i Zbigniew Filar, zagrało premierowe przedstawienie, którego motywem wiodącym był nieartykułowany bełkot sumienia, zapisany przez Herberta w wierszu "Głos wewnętrzny". Z bełkotu wyłaniały się teksty, składające się na swoisty "notatnik niepokojów" Pana Cogito, próbującego ratować wymykający się ład świata. Powściągliwe współdziałanie aktorów i skromne rekwizyty zdawały się wyrażać nie tylko owe niepokoje, ale i Herbertowski ironiczny dystans do samego siebie. Potem na scenie pojawiła się Dorota Segda z czworgiem swoich studentów z PWST w Krakowie (Edytą Babiarską, Katarzyną Kilar, Krzysztofem Wieszczkiem i Grzegorzem Grabowskim). Spektakl Doroty Segdy pt. "Czemu, Cieniu, odjeżdżasz…" był rodzajem komentarza do ostatniego, przedśmiertnego wieczoru autorskiego poety, do którego, oprócz własnych wierszy, przeznaczył Zbigniew Herbert także wiersze swoich mistrzów - m.in. Słowackiego, Norwida, Baczyńskiego i Gajcego, opatrując je osobistym, wnikliwym komentarzem. Dorota Segda mistrzowsko powiedziała bodaj czy nie najtrudniejszy z wielkich polskich wierszy - "O białoskrzydła morska pławaczko…" Kochanowskiego, nie mogę też powstrzymać się od osobnej pochwały dla Edyty Babiarskiej, za piękne współwykonanie "Laury i Filona" Karpińskiego. Widzowie spektaklu wysłuchali tych wierszy, tych komentarzy, a także wierszy Herberta, dobranych tak, aby między nimi a tekstami mistrzów rodził się dialog, powstawało napięcie.
Ostatnim aktem Herbertiady był koncert Dominiki Świątek i Leszka Czajkowskiego, którzy specjalnie dla Herbertiady przygotowali piętnaście piosenek do wierszy Zbigniewa Herberta, odważnie sięgając nawet po, zagrane w finale, "Przesłanie Pana Cogito". Koncert zakończyło, napisane dzień po śmierci poety przez Leszka Czajkowskiego, "Epitafium dla Zbigniewa Herberta". Na bis była powtórka z "Przypowieści o emigrantach rosyjskich". Rafał Żebrowski, który z przyklękiem ofiarował Dominice Świątek różę, wyraził tym zapewne nie tylko swoje uczucia, ale także publiczności, uwiedzionej jej czystym głosem.
Herbertiada zakończyła się w najlepszym momencie - w momencie rozbudzonego głodu, apetytu na wiersze Zbigniewa Herberta, intensywnej świadomości, że "chciałoby się jeszcze…". Wstęp na Herbertiadę jak zwykle był bezpłatny, a zaproszenie z programem jak zwykle zawierało poświęcony Herbertowi esej. Tym razem był to tekst Marii Doroty Pieńkowskiej "Otwarta jest nowa karta", w którym autorka, kustosz Muzeum Literatury w Warszawie, opowiedziała m.in. o lwowskim rozdziale historii wystawy poświęconej Herbertowi, a zorganizowanej przez Muzeum. Herbertiadzie towarzyszyło skromne stoisko z "herbertianami", ofiarowanymi m.in. przez księgarnie "Matras" i "Zeszyty Literackie". I jeszcze post scriptum do imprezy: poniedziałkowe spotkanie Rafała Żebrowskiego z młodzieżą ze Społecznego Gimnazjum i Liceum im. Zbigniewa Herberta, która z ust gościa usłyszała wiele nieznanych informacji o jego wuju, niezapomnianym Księciu Poetów. WOJCIECH CZAPLEWSKI
Poezja Kołobrzeska Herbertiada
po raz piąty
Punktowe
światło wydobyło z mroku mikrofon na statywie i gitarę. Publiczność
zgromadzona w
"Rzeczpospolita" od pierwszej edycji tej imprezy sprawuje nad nią
patronat.
Poezja
- Kołobrzeska Herbertiada po raz czwarty
- To piąta rocznica śmierci mojego męża, ale dziś wszystko zaczyna
się od nowa - powiedziała przez łzy Katarzyna Herbert. Zakończony
wczoraj w Kołobrzegu IV Ogólnopolski Przegląd Twórczości Zbigniewa
Herberta dostarczył widzom silnych wzruszeń ...
WOJCIECH CZAPLEWSKI, Kołobrzeg: "Herbertiada”
WOJCIECH CZAPLEWSKI, Kołobrzeg: II Ogólnopolski Przegląd Twórczości
Zbigniewa Herberta ,,Herbertiada'', Kołobrzeg, 15-16 IX 2001.
"Ono będzie miasto" Atrakcją tegorocznego Pikniku Gombrowiczowskiego w Dołach Biskupich było wystawienie "Ślubu" w reżyserii Adama Sroki. Scenę ustawiono na dziedzińcu zrujnowanej fabryki, należącej niegdyś do ojca pisarza. (c) ZBIGNIEW TYCZYŃSKI
Organizatorzy festiwali i konkursów poetyckich udowadniają, że
poezja i proza nadają się do promocji miast i regionów, a legenda
literacka może przyciągać turystów. Dostrzegają to również lokalne
władze - w Dołach Biskupich ma powstać muzeum Witolda Gombrowicza, w
Kołobrzegu - centrum kultury im. Zbigniewa Herberta.
Bartosz Marzec |
|||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
|
|
||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
Komitet Organizacyjny Przeglądu Twórczości Zbigniewa Herberta "Herbertiada"
e-mail:
herbertiada@interia.pl
tel.: (0-94) 35-51-531
Wszelkie prawa Zastrzeżone - Zdjęcia: Archiwum Domowe Katarzyny Herbert, Haliny
Herbert - Żebrowskiej, Jerzy Błażyński
Administracja serwisu: Tomasz Kolasa