HERBERTIADA '09 - INNA NIŻ INNE

Dziesiąta jubileuszowa edycja Ogólnopolskiego Przeglądu Twórczości Zbigniewa Herberta w jakiś sposób zamknęła, podsumowała, zwieńczyła wieloletnią historię tego artystycznego przedsięwzięcia, ale też - miejmy nadzieję - wniosła znamiona nowego otwarcia, "nura w przyszłość”.

Zaczęło się w środę 9 września w Zespole Szkół Społecznych im. Zbigniewa Herberta w Kołobrzegu, którego mury gościły uczestników dwudniowych warsztatów recytatorskich, prowadzonych przez prof. Monikę Rasiewicz z PWST w Krakowie i Andrzeja Szczytkę - aktora z Poznania. Pod ich kierunkiem sztukę słowa szlifowali uczniowie szkół średnich, startujący w piątkowym konkursie recytatorskim. Wśród uczestników szczególną grupę stanowiła młodzież ze Szkoły Średniej im. Marii Magdaleny we Lwowie. Uczniowie ze Lwowa zjawili się na Herbertiadzie dzięki wsparciu Fundacji Pomocy Polakom na Wschodzie, przybyli zresztą nie tylko po to, by wziąć udział w warsztatach - ale o tym za chwilę.

Dwudniowe warsztaty przygotowały licealistów do konkursu recytatorskiego, który odbył się 11 września na scenie kina "Piast”. Zaczęło się od interesującego spektaklu szkolnego teatru "Na bosaka” z V LO w Koszalinie. Przedstawienie pt. "Dekalog według Herberta”, reżyserowane przez Marzenę Wysmyk, opatrzyło wybór tekstów o Panu Cogito smakowitą dawką teatralnego "mięsa”: ekspresyjnej choreografii, wyrazistego gestu, muzyki, światła, przykuwając uwagę widowni i wywołując entuzjazm między innymi Wojciecha Wysockiego (jednego z jurorów), który pochwalił spektakl za to, że intelektualnej i skłaniającej się ku abstrahowaniu poezji nadał wymiar cielesny, emocjonalny, powiązany z doświadczeniem - konkretny. Herbertiada polubiła teatr "Na bosaka”, i to z wzajemnością (zarówno młodzi aktorzy, jak i ich dorośli opiekunowie zapowiedzieli powrót za rok).

Jurorami konkursu recytatorskiego, prócz wymienionego już Wojciecha Wysockiego, byli: Dominika Świątek, kołobrzeskie polonistki Jadwiga Maj i Magdalena Gauer oraz siostrzeniec Herberta Rafał Żebrowski. Dwudziestu pięciu recytatorów z Pomorza Zachodniego, Warszawy i Lwowa (wśród nich reprezentanci czterech szkół noszących imię Zbigniewa Herberta) pokazało, że młody wiek nie przeszkadza mówić trudnych tekstów Księcia Poetów ze zrozumieniem. Nie było wykonań słabych, głupich czy złych.

Atmosfera konkursu była niezwykła. Może ze względu na obecność recytatorów ze Lwowa - rodzinnego miasta Herberta, lekki kresowy akcent płynący z kołobrzeskiej sceny, nadający znajomym słowom nowy wymiar. Może z powodu daty... Prowadzący konkurs Wojciech Czaplewski przypomniał, jak kilka dni po ataku na WTC występujący na tej samej scenie Przemysław Gintrowski rozpłakał się, śpiewając "U wrót doliny”. Może z powodu motyla, fruwającego wokół recytatorów, mimo dwukrotnego wynoszenia go na zewnątrz budynku...

Jury przyznało następujące nagrody: Grand Prix dla Emilii Pechman z Zespołu Szkół Społecznych im. Herberta w Kołobrzegu za przejmujące wykonanie prozy poetyckiej "Ofiarowanie Ifigenii”, I nagrodę w kategorii recytacji Michałowi Karczewskiemu z V LO w Koszalinie (i z teatru "Na bosaka”) za "Powrót prokonsula”, II nagrodę w kategorii recytacji dla Karoliny Weremy, tegorocznej absolwentce Zespołu Szkół im. Henryka Sienkiewicza w Kołobrzegu (mówiła "Potęgę smaku”), II nagrodę w kategorii poezji śpiewanej Weronice Kuriacie i Jakubowi Suszyńskiemu z Zespołu Szkół Ponadgimnazjalnych im. Z. Herberta w Trzebiatowie za "Guziki”, III nagrodę Marii Czaplewskiej z Ogniska Pracy Pozaszkolnej w Kołobrzegu za wyrecytowanie heksametrów z "Rekonstrukcji poety”.

Wyróżnienia otrzymali: Paweł Pieniew ze Lwowa ("Jedwab duszy”), Katarzyna Bosa ("Jonasz”) i Monika Puzyrewska ("Deszcz”) z Koszalina oraz Ewelina Chudziak z Kołobrzegu ("U wrót doliny”).

Tego samego dnia wieczorem, na tej samej scenie, miało miejsce wydarzenie z cyklu trwale już zespolonego z Herbertiadą: szósta edycja "Kołobrzeskiego Salonu Poezji i Piosenki Literackiej”. Współgospodarzami koncertu byli organizatorzy Herbertiady i Stowarzyszenie Kołobrzeskich Poetów. Zaprezentowano edytorskie cacko - gazetę dużego formatu, wzorowaną na przedwojennych gazetach lwowskich. Na jedenastu stronach gazety zamieszczone zostały eseje, zdjęcia, wiersze, wywiady - dotyczące biografii i twórczości Zbigniewa Herberta oraz wspomnień z pierwszych dziewięciu edycji Przeglądu. Strona dwunasta, nosząca tytuł "Wokół Słowa” (nawiązujący do trzech almanachów wydanych w latach poprzednich), zawiera biogramy i wiersze twórców zrzeszonych w Stowarzyszeniu Kołobrzeskich Poetów. Publiczności, licznie wypełniającej widownię "Piasta”, swoje piosenki autorskie śpiewała Dominika Świątek, a wiersze poetów: Eugeniusza Koźmińskiego, Jana Lechowskiego, Michała Filipowskiego, Agnieszki Dębek-Brelik, Marcina Niedźwiadka, Ireny Sawicz, Ewy Matyjaszczyk, Elżbiety Niedźwiadek, Aliny Karoliny Bratuś, Beaty Mieczkowskiej-Miśtak, Mariusza Jedlińskiego, czytali Wojciech Wysocki i Monika Rasiewicz. Natomiast poetów niezrzeszonych w SKP: Jacka Pechmana i Wojciecha Czaplewskiego, zaprezentowali Wojciech Machnicki i Andrzej Szczytko.

W sobotę 12 września przegląd przeniósł się z "Piasta” do kina "Wybrzeże”, w jakiś sposób zamykając kompozycję dziesięciu edycji Herbertiady (pierwsza edycja właśnie w "Wybrzeżu” się odbyła), ukazując też jednak palącą potrzebę otwarcia w Kołobrzegu prawdziwej sali z prawdziwą sceną - na co zresztą, w związku z budową Regionalnego Centrum Kultury (imienia - a jakże - Zbigniewa Herberta), wkrótce się zanosi. W poprzednich dziewięciu edycjach Przeglądu występy profesjonalnych artystów trwały dwa dni, i były to na ogół cztery duże spektakle (lub pięć). Tym razem organizatorzy uraczyli publiczność jednym koncertem galowym, wypełnionym występami wielu artystów. Trochę był to skutek okoliczności budżetowych (kłopoty ze sponsorami w dobie kryzysu), ale też trochę okolicznościowy zamysł: galowy program, zatytułowany "Kalejdoskop Pana Cogito”, miał przynajmniej po części, mieć charakter sentymentalno-wspomnieniowy. Było też - co nieuniknione w sytuacji jubileuszu - trochę uroczystości i pompy. Główną bohaterką dnia stała się Katarzyna Pechman, pomysłodawczyni i dyrektor artystyczny Przeglądu od jego pierwszej edycji, która uhonorowana została przez Prezydenta RP Złotym Krzyżem Zasługi ( wręczała Bożena Borys - Szopa z Kancelarii Prezydenta RP); za chwilę ze sceny popłynęły liczne gratulacje i podziękowania - od przedstawicieli władz, artystów, organizacji pozarządowych. Wśród tych wystąpień za godne odnotowania pozwolę sobie uznać słowa prezydenta Kołobrzegu, który publicznie zapewnił o swej gotowości finansowego wspierania kolejnych edycji Herbertiady, a także potwierdził wolę nadania imienia Zbigniewa Herberta powstającemu Regionalnemu Centrum Kultury.

Część artystyczną koncertu galowego, prowadzonego przez Andrzeja Szczytkę, rozpoczęli Wojciech Wysocki - wyjątkami z monodramu "Życiorys” (który z pewnością zająłby wysoką pozycję na liście przebojów Herbertiady, gdyby takowa istniała), oraz Monika Rasiewicz, która, zgodnie ze swoim zwyczajem, zaproponowała publiczności namysł nad najtrudniejszymi, najbardziej filozoficznymi wierszami Herberta.

Potem przyszła pora na młodych laureatów konkursu. Prócz Emilii Pechman, Michała Karczewskiego i Marii Czaplewskiej wystąpiła jeszcze młodsza recytatorka, Kamila Pluta z Kołobrzegu, dla której występ na dużej scenie (mówiła "Przesłuchanie anioła”) był nagrodą za zwycięstwo w wiosennej "Małej Herbertiadzie” - konkursie recytatorskim dla gimnazjalistów.

Było też śpiewanie. Śpiewanie Herberta i dla Herberta. Muzyczne wersje wierszy Księcia Poetów zaprezentowała Dominika Świątek (z towarzyszeniem Leszka Czajkowskiego przedstawiła fragmenty programu znanego z płyty "Siódmy anioł”), kończąc swój występ "Epitafium dla Zbigniewa Herberta.” - piosenką napisaną przez Czajkowskiego na wieść o śmierci poety. Krótki słowno-muzyczny program zaprezentowali też Stanisław Górka z Wojciechem Machnickim (którym akompaniowała Dominika Świątek). Były to fragmenty spektaklu, który w Kołobrzegu pokazywany był pod tytułem "Lwów Herberta”. Cała sala przyłączyła się do artystów, śpiewając "...tylko we Lwowie...”. Lwowskie klimaty w kinie "Wybrzeże” wzmacniała obecność na widowni grupy lwowskich uczniów i ich opiekunki ze szkoły Marii Magdaleny. O Lwowie wspomniano także gdy na scenę zaproszono wiceprezesa Rafała Dzięciołowskiego z Fundacji Pomoc Polakom na Wschodzie i Teresę Sobko z kołobrzeskiej Biblioteki Publicznej, gdzie wręczono panu prezesowi pięciotomowe wydanie dzieł Norwida - jako symboliczny znak daru większego: ponad tysiąca tomów polskiej klasyki, zebranych w Kołobrzegu i okolicach (akcja, zainicjowana przez Jacka Pechman i kilka miejskich stowarzyszeń, koordynowana była przez Miejską Bibliotekę Publiczną w Kołobrzegu).

Wysocki, Rasiewicz, Świątek, Czajkowski, Górka, Machnicki - to artyści znani bywalcom Herbertiady, w galowym programie współtworzący wątek "wspomnieniowy”. Herbertiada jednak nie byłaby sobą, gdyby nie pokazała czegoś nowego. Tym razem - prócz nowej, "galowo-koncertowej” formy - widzowie zobaczyli wykonawców, którzy jeszcze nigdy na kołobrzeskiej scenie nie gościli. Solidna, dobitna recytacja Krzysztofa Bienia. Niezwykłe interpretacje Mirosława Konarowskiego (który przyznał w kuluarach, że jak dotąd niewiele miał z poezją Herberta do czynienia), w tym zwłaszcza nowe ujęcie "Raportu z oblężonego Miasta”. I wreszcie finał: krótki, gorący koncert poznańskiego kwartetu ProForma (który w Kołobrzegu już bywał, ale kojarzy się raczej z "Nadzieją” - festiwalem im. Jacka Kaczmarskiego), grającego piosenki Przemysława Gintrowskiego z jego dwóch płyt z tekstami Herberta.

W foyer "Wybrzeża” występom artystów towarzyszyła wystawa Emilii Gowin - Pacuły "Inspiracje Herbertowskie” (barwna wielkoformatowa artystyczna fotografia, w której rolę bohatera zagrał Wojciech Wysocki, opatrzona fragmentami tekstów poety) oraz skromne stoisko z wydawniczymi "herbertianami”.

Kołobrzeg raz jeszcze pokazał, że, jak to powiedział Kazimierz M. Ujazdowski: "w żadnym innym miejscu Polski miłość do poezji Herberta nie jest tak silna jak tu”.

W. Czaplewski

Patronat honorowy nad X edycją "Herbertiady” objęli:

  • Katarzyna Herbert
  • Halina Herbert - Żebrowska
  • Rafał Żebrowski
  • Bogdan Zdrojewski
  • Władysław Husejko
  • Marcin Zydorowicz
  • Janusz Gromek\

Patronat medialny:

  • TVP 3
  • Polskie Radio Koszalin
  • TKK Kołobrzeg
  • Gazeta Polska
  • Kulisy Kołobrzeskie

Organizatorzy dziękują za wsparcie rzeczowe i finansowe:

  • Prezydentowi RP - prof. Lechowi Kaczyńskiemu
  • Ministrowi Kultury i Dziedzictwa Narodowego - Bogdanowi Zdrojewskiemu
  • Marszałkowi Województwa Zachodniopomorskiego - Władysławowi Husejce
  • Staroście Powiatu Kołobrzeskiego - Arturowi Mackiewiczowi
  • Prezydentowi Miasta Kołobrzeg - Januszowi Gromkowi
  • Prezesowi Polskiej Żegludze Bałtyckiej - Janowi Warchałowi
  • Wydawnictwu "Kamera”- Barbarze i Robertowi Gauerom
  • Kołobrzeskiemu Zespołowi Hotelowemu Hotel "Centrum”

"Herbertiada” została zrealizowana ze środków finansowych Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz Gminy Miasto Kołobrzeg.

GALERIA FOTO
(kliknij w zdjęcie by obejrzeć więcej)


Herbertiada w Roku Herberta
(IX Ogólnopolski Przegląd Twórczości Zbigniewa Herberta "Herbertiada”
Kołobrzeg, 10 - 14 IX 2008 r.)

Tradycyjnie już Herbertiada zaczęła się w środę 10 IX, w kołobrzeskiej szkole im. Z. Herberta, dwudniowymi warsztatami recytatorskimi. Stanisław Górka i Igor Michalski zajęli się młodymi interpretatorami Herbertowskiego słowa: uczestnikami konkursu, a także amatorami sztuki scenicznej ze szkolnego teatru "Punkt” z XIII LO w Warszawie.

W piątek odbył się konkurs recytatorski. Na dobry początek warszawscy licealiści dostarczyli uczestnikom i widzom mocnych wzruszeń. Jaskinia filozofów to tekst trudny, z którego teatr "Punkt” wybrał esencję, trzy odsłony z trzech ostatnich dni Sokratesa, do tego choreografia i śpiew - tak powstał spektakl Opowieść z pestką, dynamiczny i bardzo ciepło przyjęty przez widownię, głównie uczniowską, szczelnie wypełniającą salę kina "Piast”.

Nieprzewidziane wypadki zakłóciły sprawne funkcjonowanie Polskim Kolejom Państwowym, w związku z czym konkursowe jury ukonstytuowało się w składzie częściowo innym niż zaplanowany: Maria Dorota Pieńkowska (Muzeum Literatury w Warszawie), prof. Grażyna Halkiewicz - Sojak (Uniwersytet Mikołaja Kopernika), Jadwiga Maj i Helena Elert (kołobrzeskie polonistki). W konkursie wzięło udział 25 uczestników. Wśród nich tym razem tylko cztery prezentacje w kategorii poezji śpiewanej. Jury doceniło tradycyjnie wysoki poziom konkursu. Pierwszą nagrodę w kategorii poezji śpiewanej zdobył duet ze szkoły im. Zbigniewa Herberta w Trzebiatowie: Weronika Kuriata i Jakub Suszyński za Brewiarz. Zwycięzcą w kategorii recytacji został Daniel Janicki z klubu "Delta” w Szczecinie Dąbiu, który mówił Domysły na temat Barabasza. Grand prix konkursu i nagrodę prezydenta Kołobrzegu zdobyła wychowanka tego samego klubu Agnieszka Chawziuk za pełne ekspresji, aktorskie powiedzenie Herbertowskiej prozy - tekstu Franciszka, albo spóźniona miłość. Wszyscy zwycięzcy zostali zaproszeni do udziału w sobotnim koncercie Herbertiady (w sobotę okaże się, że w miejsce nieobecnego trzebiatowskiego duetu przed publicznością wystąpi zdobywczyni II nagrody Emilia Pechman, która powie wiersz Nike, która się waha).

Uzupełnieniem piątkowego programu Herbertiady był wieczór w Sali Koncertowej Ratusza, gdzie odbyła się promocja trzeciej edycji almanachu Wokół słowa. W jego tworzeniu, obok komitetu Herbertiady i Stowarzyszenia Kołobrzeskich Poetów, tym razem wziął udział koszaliński oddział ZLP. Goście wieczoru, prócz wyboru tekstów z almanachu, mogli wysłuchać refleksji poety i eseisty Bohdana Urbankowskiego z Warszawy, poświęconej osobie i twórczości Księcia Poetów.
W tym samym czasie w kołobrzeskiej bazylice trwała msza w intencji Zbigniewa Herberta i szkoły noszącej jego imię. I ta właśnie szkoła, Zespół Szkół Społecznych im. Zbigniewa Herberta w Kołobrzegu, wniosła nowy, rzec można jubileuszowy akcent do tegorocznej Herbertiady. W Roku Herberta, dokładnie 5 lat po przyjęciu imienia, w sobotnie przedpołudnie odbyła się uroczystość nadania sztandaru szkole, okraszona spektaklem poetycko-muzycznym Zegary w wykonaniu nauczyciela, uczniów i absolwentek "Herberta”, reżyserowanym przez Wojciecha Czaplewskiego. Na uroczystość przybyli zaproszeni goście, w tym reprezentujący panią minister Ewę Junczyk - Ziomecką z Kancelarii Prezydenta RP - Jakub Beczek, który odczytał specjalny list. O to jego treść:

Do
uczestników uroczystości
nadania sztandaru Zespołowi Szkół Społecznych im. Zbigniewa Herberta w Kołobrzegu

Kołobrzeg na kilka wrześniowych dni stał się stolicą twórczości Księcia Poetów. Z całego kraju zjeżdżają nad morze miłośnicy poezji Zbigniewa Herberta. Biorą udział w warsztatach, konkursach i koncertach, słuchają recytowanych przez znakomitych artystów wierszy, oglądają spektakle. "Herbertiada” stała się ważnym świętem na kulturalnej mapie Polski.

Tegoroczna odsłona Ogólnopolskiego Przeglądu Twórczości Zbigniewa Herberta jest edycją szczególną. Odbywa się w dziesiątą rocznicę śmierci autora Labiryntu nad morzem oraz w roku, który dzięki staraniom ludzi dobrej woli został ogłoszony przez Sejm poprzedniej kadencji Rokiem Herberta. W ramach "Herbertiady” odbywa się dzisiejsza uroczystość nadania sztandaru Zespołowi Szkół Społecznych im. Zbigniewa Herberta w Kołobrzegu.

Od śmierci Zbigniewa Herberta upłynęła dekada. Spojrzenie na jego twórczość z dystansu dziesięciu lat potwierdza ponadczasowe znaczenie poezji wybitnego artysty. Wiersze z tomów: Struna światła, Pan Cogito, Raport z oblężonego miasta, Elegia na odejście na trwałe zapisały się w pamięci Polaków. Pisarstwo Księcia Poetów cieszy się niesłabnącym zainteresowaniem wśród czytelników bez względu na wiek. Każdy kolejny tom korespondencji czy ineditów staje się ważnym wydarzeniem literackim.

Dla wielu osób żyjących zarówno w rzeczywistości zniewolonej Polski, jak i po 1989 roku utwory Zbigniewa Herberta stanowiły aksjologiczny drogowskaz. Punkt orientacyjny wśród zrelatywizowanych wartości. Ukazywały nam zasady, jakimi należy się w życiu kierować, aby zachować niezależność i niezłomność. Uczyły nas, jak nawet w najtrudniejszych warunkach przyjąć postawę wyprostowaną, jak nie iść na kolanach, odróżniać dobro od zła, prawdę od kłamstwa, światło od ciemności.

Za swą postawę, za wybitne zasługi dla rodzimej kultury Zbigniew Herbert został pośmiertnie uhonorowany najwyższym polskim odznaczeniem - Orderem Orła Białego, który 3 maja 2007 r. został odebrany przez rodzinę z rąk Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego.

Idee i postawy, jakie wywieść można z poezji Zbigniewa Herberta, są aktualne w każdej sytuacji historycznej. Jako uniwersalne wzorce przekazujemy je kolejnym pokoleniom młodych ludzi. Dziś Wy jesteście tymi, którzy odbierając sztandar szkoły, symbolicznie przejmujecie Herbertowską pochodnię. Chciałabym, żeby oświetlała Wam ona drogę, jaką powinniście podążać.

Miejcie - tak jak Zbigniew Herbert - poczucie odpowiedzialności za świat. Tak jak Wasz Patron - nie bójcie się realizować swoich idei. Wasze marzenia są w zasięgu Waszego rozumu, Waszego serca i Waszych rąk. To od Was, od młodzieży, za kilka, kilkanaście lat zależeć będą losy naszego kraju, całej Unii Europejskiej. Chciałabym, żeby stanowiło to dla Was wyzwanie i zachętę do dalszej pracy. Pracy nad sobą i z innymi.

Ideały, które przyświecały Waszemu Patronowi, powinny być wzorem i motywacją dla wszystkich ludzi. Życzę Wam przede wszystkim Herbertowskiego "poczucia smaku”, dzięki któremu zmysł estetyczny i etyczny ułatwi odnalezienie tego, co w świecie jest pięknem, dobrem i prawdą.

Sobotni wieczór w kameralnej sali kina "Piast” rozpoczął się odczytaniem listów od honorowych patronów Herbertiady (m.in. Katarzyny Herbert; Haliny Herbert-Żebrowskiej - jej list został "powiedziany własnymi słowami” przez Rafała Żebrowskiego - siostrzeńca Poety; Bogdana Zdrojewskiego), Potem, po prezentacji laureatów konkursu recytatorskiego (do których dołączył gimnazjalista Igor Niewiadomski, laureat pierwszej edycji "Małej Herbertiady”, która odbyła się na wiosnę), wystąpiła Ewa Dałkowska z programem Wieczór Pana Cogito.

Podczas warsztatów recytatorskich, dwa dni wcześniej, Igor Michalski powiedział jednej z uczestniczek, ze wciąż przekonuje się, wciąż ze zdziwieniem odkrywa, że poezja Herberta, powściągliwa, intelektualna i pozornie chłodna, w istocie naładowana jest uczuciami, pełna i wyrazista emocjonalnie. Ewa Dałkowska swoim mówieniem i swoim śpiewaniem właśnie temu odkryciu dała wyraz. Trochę dystansu i ironii, duży ładunek ciepła, stwarzającego intymną więź aktorki z publicznością, a przez to także więź Herberta ze słuchaczami jego poezji, do tego doza niekłamanych wzruszeń - wszystko to sprawiło, że wiersze Herberta okazały się zaprzyjaźnione z człowieczą codziennością, zwykłym życiem, naszym "tu i teraz”.

Po tym spektaklu, o klimacie domowym, jak pogawędka przyjaciół, nastąpiło drugie danie główne wieczoru. Panowie Krzysztof Łakomik i Krzysztof Wnuk z Teatru im. Stanisława Ignacego Witkiewicza w Zakopanem pokazali spektakl Kołatka (reżyseria: Krzysztof Najbor, scenografia: Ewa Dyakowska-Berbeka, opracowanie muzyczne: Przemysław Dyakowski). O ile spektaklem Dałkowskiej rządził żywioł poezji, tu zapanował żywioł teatru. Tam aktorka z pokorą wzięła na barki zadanie służebnicy poetyckiego słowa, tu poetyckie słowo stało się tworzywem teatru. Skromna, lecz piękna i przemyślana scenografia (szkolna ława, kufer, maszt z wciąganym żaglem, białe na białym tle, służącym też jako ekran komputerowych projekcji), dopracowana w szczegółach choreografia - bo trudno to, co aktorzy robili na scenie, nazwać po prostu ruchem scenicznym. Każdy kolejny, wybrany przez twórców spektaklu, tekst Herberta zaskakiwał żywiołowością i teatralną ekspresją. Szkoda, że nie zawsze czytelna była zasada rządząca następstwem, kolejnością tekstów, pojawiały się nieciągłości w teatralnym continuum. Liryka Herberta ma niewątpliwie charakter wewnętrznego monologu, tymczasem aktorom z Zakopanego udało się nadać jej - wydobyć z niej - charakter dialogiczny. Celowość i bogactwo użytych środków sprawiły, ze teatr przemówił pełnym głosem. Widownia, która w trakcie przerwy między spektaklami częstowana był góralskimi oscypkami, została porwana przez aktorów, jak przez piratów, w podróż przez Herbertowski świat obrazów, idei, uczuć i wartości.

Ostatni dzień koncertów Herbertiady przyniósł zupełnie inne artystyczne wrażenia i wydarzenia. Zapowiadany przez organizatorów występ Anny Radwan w spektaklu Apollo i Marsjasz z powodu choroby aktorki nie odbył się. W to miejsce, w trudnej roli "pogotowia ratunkowego”, pojawili się aktorzy: Maria Gładkowska z Warszawy i Andrzej Szczytko z Poznania ,ze spektaklem Apollo i Marsjasz. To zdaje się Adam Zagajewski w jednym z opublikowanych ostatnio esejów rozważał różnice między rozumieniem wiersza przez poetę i przez recytującego aktora. Aktor pracując nad wierszem wkłada w tekst siebie, swój warsztat, swój profesjonalizm - po to, by z prezentacji wiersza uczynić skończone dzieło, zamkniętą, możliwie doskonałą całość. Tymczasem dla poety wiersz właściwie nigdy nie jest doskonały, cały, zamknięty, skończony, dla poety w wierszu - oprócz słów zapisanych - są jeszcze słowa niewypowiedziane, przemilczane. Innymi słowy każdy wiersz dla poety jest "przedostatni”, a dla aktora "ostatni”. Krótki czas, jaki mieli poznańscy aktorzy na przygotowanie, sprawił, że czytane przez nich wiersze były właśnie "przedostatnie”, bo zaprezentowane z namysłem, jakby wahaniem, niedokończone, otwarte na różne możliwości, wersje, interpretacje. Podkreślić też trzeba świetne wyczucie rytmu w prezentowanych wierszach - w końcu Herbert to także mistrz wiersza tonicznego, rytmicznego, wręcz melodyjnego.

Na koniec kino "Piast” na chwilę przestało być teatrem i stało się kinem. Film Piotra Załuskiego Herbert. Fresk w kościele to próba ogarnięcia całej biografii Księcia Poetów, od lwowskiego dzieciństwa po ostatnie bolesne miesiące, nieunikająca trudnych bądź wywołujących spory tematów. Jednocześnie jednak jest to prawdziwe dzieło filmowej sztuki, łączące dokumentalizm z poezją i poetyckim obrazem, niespieszną narrację z dynamicznym obrazem. Jest to nie tylko film o Herbercie, ale też o kruchej ludzkiej pamięci, o tym, że historia to nie tylko zbiór faktów, ale też coś płynnego i nieuchwytnego. A w sytuacji wciąż niegasnących "potępieńczych swarów” wokół osoby i przesłania Zbigniewa Herberta godny polecenia jest fragment, w którym Adam Michnik czyta dedykowaną mu przez Księcia Poetów (fakt, że później tego żałował) Mszę dla uwięzionych.

Konkursowi recytatorskiemu i spektaklom Herbertiady towarzyszyło stoisko z herbertianami, nadesłanymi przez wydawnictwo Gaudium z Lublina (w tym przepiękny Apostoł w podróży służbowej) i Muzeum Literatury w Warszawie. W kołobrzeskiej bazylice przez całą Herbertiadę trwała wystawa Twoja i moja katedra - wizerunki słynnych francuskich i włoskich gotyckich kościołów, opatrzone celnymi cytatami, pochodzącymi głównie z Barbarzyńcy w ogrodzie. Ktoś z Kołobrzegu (kto nie był na żadnym spektaklu), zapytał, ile można w kółko to samo - ciągle Herbert i Herbert, to musi upaść! Przede wszystkim zauważmy, że organizatorzy nie są zamknięci na nowości czy dogmatyczni - rok wcześniej Janusz Radek śpiewał piosenki Ewy Demarczyk (która jak wiadomo Herberta nie śpiewała), jeszcze wcześniej Dorota Segda ze swoimi studentami mówiła wiersze Kochanowskiego, Gajcego, Karpińskiego, Słowackiego..., śpiewał Jacek Kaczmarski, a na pierwszej Herbertiadzie świetny koncert (m.in. z piosenkami Brela) dała Agnieszka Fatyga. Jednak tegoroczna Herbertiada przebiegła klasycznie - "tylko Herbert i Herbert” - i co? Było pięknie!

W. Czaplewski

   
   
   
   
   
   
   
   
   
   
   
   
   
   
   
   
   

 IX edycję "Herbertiady" sfinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego w ramach Programu "Herbert" oraz ze środków Gminy Miasto Kołobrzeg.


Kołobrzeg stolicą poezji Herberta

Ogólnopolski Przegląd Twórczości Zbigniewa Herberta pod nazwą "Herbertiada" wziął swój początek w grodzie nad Parsętą, czyli w Kołobrzegu, w grudniu 2000 roku. Wówczas to, odbyła się pierwsza edycja tej imprezy. Udział w niej wzięli: Agnieszka Fatyga, Przemysław Gintrowski i aktorzy ze Szczecina. Rok później wystąpili tacy artyści jak: Ewa Błaszczyk, Przemek Gintrowski, Jacek Kaczmarski, Krzysztof Kolberger, Anna Chodakowska, Łukasz Lewandowski, Mariusz Bonaszewski, Dorota Landowska. W 2002 roku "Herbertiada" gościła kolejnych znanych artystów jak: Krzysztof Globisz, Jerzy Radziwiłowicz, Danuta Stenka, Halina Rowicka, Krzysztof Kalczyński, Mirosława Krajewska, Radosław Elis, Sylwia Nowiczewska czy Jacek Poks. I tak z roku na rok do Kołobrzegu zjeżdżają na "Herbertiadę" znani i cenieni artyści, tworząc niepowtarzalny klimat tej niezwykłej imprezy. Do tego obecność najbliższej rodziny autora Pana Cogito: Haliny Herbert - Żebrowskiej, Katarzyny Herbert i Rafała Żebrowskiego sprawia, że właśnie w Kołobrzegu , co roku, spotkania z twórczością Zbigniewa Herberta nabierają większego, metafizycznego wymiaru. Patronat nad "Herbertiadą" od początku sprawuje minister kultury i minister edukacji. "Herbertiadę" swoim patronatem obejmował także premier RP Jerzy Buzek oraz Marszałek Sejmu - Maciej Płażyński. Patronat medialny tworzyły: dziennik "Rzeczpospolita", Telewizja Polska czy Polskie Radio PR 1. Stałym elementem "Herbertiady" jest Wojewódzki Konkurs Recytatorski imienia Zbigniewa Herberta, adresowany do młodzieży licealnej.

Komitet Organizacyjny tworzą:

  • Katarzyna Pechman - pomysłodawczyni i dyrektor artystyczny "Herbertiady", pracownik Wydziału ds. Społecznych Urzędu Miasta Kołobrzeg

  • Wojciech Czaplewski - polonista

  • Danuta Kasperska - były dyrektor zespołu szkół społecznych nr 1 im. Zbigniewa Herberta w Kołobrzegu

  • Magdalena Gauer - polonistka, instruktor

  • Jadwiga Maj - polonistka, radna Rady Miejskiej Kołobrzeg

  • Alicja Bratuś - radna Rady Miejskiej Miasta Kołobrzeg

  • Maria Kigina - bankowiec

HERBERTIADA 2007
I znowu słychać było…ciszę!

Ósmą Herbertiadę tradycyjnie rozpoczęły warsztaty dla uczestników konkursu recytatorskiego, tym razem prowadzone przez Katarzynę Skarżankę i Wojciecha Machnickiego. Młodzież recytująca i młodzież śpiewająca przez dwa dni szlifowała swoje prezentacje pod okiem mistrzów, których zaangażowania w pracy nie osłabił ani chłód, ani przeziębienie (Katarzyna Skarżanka prowadziła zajęcia owinięta w koc). Po dwóch dniach zajęć warsztatowych na scenie kina "Piast” odbył się konkurs, w którym po raz pierwszy, oprócz nagrody głównej, jury ( w składzie: Jadwiga Maj, Magda Gauer, Monika Rasiewicz- Babecka, Wojciech Wysocki i Igor Michalski) miało przyznać pierwsze nagrody w dwóch kategoriach wykonawczych: recytacji i poezji śpiewanej. Grand Prix konkursu (której część stanowiła nagroda Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego) zdobyła Małgorzata Kowalska z Warszawy, której - recytacją Małego ptaszka - udało się nie tylko wyrazić, ale i wywołać u słuchających intensywne emocje. Pierwsze nagrody i herbertowskie statuetki zdobyli jeszcze Emilia Gumna ze Szczecina za recytację Lasu Ardeńskiego i Maciej Kasprzak z Nowogardu za zaśpiewanie Babci.

Zaplanowany na piątkowy wieczór kabaretowy monodram Jaros’y zawsze ten sam nie odbył się z powodu nagłej choroby jednego z artystów. Organizatorzy Herbertiady zadbali jednak, by publiczność, która tłumnie przybyła do sali koncertowej ratusza, nie została odprawiona z kwitkiem. Zaimprowizowany, niemal dwugodzinny program pod tytułem Blisko Herberta składał się z wierszy Księcia Poetów, recytowanych przez Wojciecha Wysockiego i Igora Michalskiego, oraz ze wspomnień o Herbercie, którymi (w toku rozmowy prowadzonej przez niżej podpisanego) podzielił się z publicznością Rafał Żebrowski - siostrzeniec poety i autor książki o nim, która ukazać się ma w przyszłym roku.

Główne koncerty Herbertiady jak co roku odbyły się w sobotę i niedzielę na deskach "Piasta”. Po odczytaniu listów (z kancelarii Prezydenta RP, od ministra kultury i dziedzictwa narodowego, od Katarzyny Herbert i Haliny Herbert - Żebrowskiej) zaprezentowali się publiczności młodzi laureaci konkursu, zbierając gorące brawa. Pierwszy spektakl: Przypadki Pana Herberta, wykonany przez Agnieszkę Wagner i Pawła Królikowskiego, oparty był na korespondencji Zbigniewa Herberta zawartej w tomie Kochane zwierzątka, opublikowanym przez Magdalenę Czajkowską, londyńską przyjaciółkę poety. Kochane zwierzątka zaistniały już po raz trzeci na Herbertiadzie (najpierw, na pierwszej Herbertiadzie, Anna Popek przeprowadziła na scenie wywiad z Magdaleną Czajkowską i Katarzyną Herbert, potem, cztery lata później, fragmenty Zwierzątek pojawiły się w spektaklu wykonanym przez Dorotę Segdę i Adama Ferencego). Tym razem główny wątek spektaklu tworzyły te listy Herberta, w których najwyraźniej słychać jego lekki, choć czasem kąśliwy dowcip.

Wydarzeniem wieczoru stał się koncert Janusza Radka Serwus Madonna, na który składały się głównie piosenki Koniecznego i Kantego Pawluśkiewicza, znane głównie z niezapomnianych wykonań Ewy Demarczyk. Krakowska artystka bardzo wysoko zawiesiła poprzeczkę dla wszystkich, którzy po niej mierzą się z tymi piosenkami - Janusz Radek przeskoczył ją z lekkością pasikonika. Pomysł na ich reinterpretację polegał na nadaniu im zdecydowanie męskiego charakteru. W końcu Tuwim pisał: "a może byśmy tak, najmilsza (a nie: "najmilszy”) wpadli na dzień do Tomaszowa…”, i: "czy pamiętasz, jak z tobą tańczyłem walca” (a nie: "jak ze mną tańczyłeś”). Janusz Radek złożył z tych wierszy, z tych piosenek, a także z własnej narracji - słowem, gestem, wszystkimi możliwymi środkami aktorskiej i śpiewaczej ekspresji - opowieść o życiu faceta, który stał się jakoś bliski wszystkim facetom i bardziej jeszcze wszystkim kobietom na widowni. Do tego jeszcze nowoczesne jazzujące aranżacje i świetny zespół akompaniujący… estradowa eksplozja, z entuzjazmem przyjęta przez publiczność. Ktoś żałował, że nie było Wierszy Baczyńskiego, ktoś pytał, co to ma wspólnego z Herbertem. Na to pytanie odpowiem, że wielka poezja i artystyczne mistrzostwo zawsze coś wspólnego z Herbertem mają, gdyż Herbert wielkim poetą był i artystycznym mistrzem, i basta.

Niedzielny koncert rozpoczęli Gabriela Kownacka i Maciej Robakiewicz, którzy mówili wiersze z Epilogu burzy - pożegnalnego tomu wierszy Herberta, złożonego w roku jego śmierci. Znakomita recytacja obojga aktorów wydobyła wszystkie odcienie Epilogu burzy, pokorę i bunt, autoironię i profetyzm, sarkazm i czułość… Porządek wierszy był zupełnie inny w spektaklu niż w tomiku, ale kończył się tak samo: przejmującą, tajemniczą Tkaniną, której słowa, wolne od balastu życia, krążyły powielone echem.

Ostatnim wydarzeniem Herbertiady był spektakl, który zgodnie z zapowiedzią w programie i na plakacie miał nazywać się W hołdzie Bohaterom - Zbigniew Herbert. Dalej napisane było, że spektakl składać się będzie z piosenek z Powstania Warszawskiego. Artyści z gdańskiego teatru "Wybrzeże” ( Michał Kowalski, Małgosia Kopacz, Tomira Kowalik i Igor Kowalik ) przywieźli jednak do Kołobrzegu coś zupełnie niespodziewanego. To "coś innego” wyszło im w trakcie pracy nad spektaklem. Wiele wyjaśniają słowa, które w pewnym momencie padły ze sceny (cytuję z pamięci): "podczas Powstania się nie śpiewało, powstańcze piosenki śpiewało się dużo później”. Aktorzy z "Wybrzeża” nie chcieli "później”, woleli "teraz”, po prostu nie przystali na dystans, zapragnęli znaleźć się w środku, oczywiście na tyle, na ile pozwalają środki artystyczne, jakimi dysponuje teatr. Dzięki takiemu lub podobnemu założeniu widownia Herbertiady otrzymała przedstawienie, w którym powstanie warszawskie nie było opowiedziane, lecz było przeżyte. Historia, jaką zobaczyliśmy na scenie, to nie słowa na papierze, lecz wewnętrzne, intensywne, niemal fizjologiczne doświadczenie.

Ósma Herbertiada - z wszystkim, co było w niej tradycyjne, i wszystkim co nowe - odeszła do przeszłości. Czekamy na Herbertiadę dziewiątą, za rok, to znaczy w Roku Herbertowskim, i (oby!) w nowiutkiej sali nowo wybudowanego centrum kultury im. Zbigniewa Herberta w Kołobrzegu.

WOJCIECH CZAPLEWSKI

Za chwilę jury wręczy nagrody ... Igor Michalski wręcza nagrodę
Emilii Gumnej ze Szczecina
Zdobywczyni Grand Prix
Małgorzata Kowalska z Warszawy odbiera nagrodę z rąk Jadwigi Maj
Wojciech Czaplewski i Rafał Żebrowski w programie "Blisko Herberta"
Wojciech Wysocki recytował wiersze
Księcia Poetów
Agnieszka Wagner i Paweł Królikowski w programie "Przypadki Pana Herberta"
Janusz Radek z zespołem Tomira Kowalik i Michał Kowalski
 
Maciej Robakiewicz i Gabriela Kownacka w programie "Epilog Burzy"  

VII Ogólnopolski Przegląd Twórczości Zbigniewa Herberta
"Herbertiada"
Kołobrzeg, 6 - 10 IX 2006

Kolejny już raz wrześniowe życie kulturalne Kołobrzegu przebiegło pod znakiem twórczości Zbigniewa Herberta. Dobrą tradycją Herbertiad stały się warsztaty recytatorskie w gościnnych salach Zespołu Szkół Społecznych im. Zbigniewa Herberta - zdarzenie może najmniej spektakularne, bo dotyczące zaledwie dwadzieściorga uczestników, ale owocne. Efektów dwudniowej pracy Doroty Kolak i Jacka Bończyka z młodymi recytatorami doświadczyć mogła konkursowa publiczność. Konkurs recytatorski otworzył się na nową kategorię wykonawczą - poezję śpiewaną. Z głosów publiczności i wykonawców wynika, że pomysł to trafny, ale niedopracowany. Trafny, bo wzbogacił Herbertiadę o nową - wysoką - artystyczną jakość (z trojga śpiewających Herberta dwoje otrzymało nagrody). Niedopracowany pod względem organizacyjnym i regulaminowym - do przemyślenia dla organizatorów.

Zanim jednak doszło do piątkowych konkursowych rozstrzygnięć, w czwartek pojawił się na osobiste zaproszenie Katarzyny Pechman - pomysłodawczyni i dyrektora "Herbertiady" w Kołobrzegu, patron honorowy - minister kultury Kazimierz Michał Ujazdowski. Po licznych spotkaniach i rozmowach (pojawiły się cenne sygnały wsparcia dla budowy regionalnego centrum kultury im. Zbigniewa Herberta w Kołobrzegu) minister znalazł czas, by wejść w skład drużyny Herbertiady na charytatywnym meczu koszykówki (Herbertiada kontra władze miasta).
W piątek z udziałem ministra i kołobrzeskich władz rozpoczął się - w nabitej po brzegi sali kina Piast - konkurs recytatorski. Prezentacje młodzieży mówiącej i śpiewającej Herberta poprzedził występ Aleksandra Trąbczyńskiego, który w programie "Czas ciemnej gwiazdy” udowodnił, że jasny głos i melodyjne kompozycje Strobla czy Kantego Pawluśkiewicza równie celnie służą poezji Herberta, co ciemne śpiewanie Gintrowskiego lub Czyżykiewicza. Jury (Monika Rasiewicz, Agnieszka Fatyga, Jadwiga Maj, Magdalena Gauer, Igor Michalski) wysoko oceniło poziom uczestników konkursu i przyznało trzy wyróżnienia: śpiewającemu Maciejowi Kasprzakowi z Nowogardu i mówiącym - Monice Jabłońskiej i Kai Sosnowskiej z Kołobrzegu, oraz trzy nagrody: trzecią dla Łucji Bepirszcz z Trzebiatowa za "Modlitwę Pana Cogito - podróżnika”, drugą dla kołobrzeżanki Sylwii Krawiec za "Boskiego Klaudiusza” i pierwszą - przy entuzjazmie publiczności - dla Piotra Kajetana Matczuka z Ełku za oryginalnie skomponowaną i brawurowo wykonaną śpiewaną wersję "Domysłów na temat Barabasza”.

Wręczenie statuetek i nagród uczestnikom konkursu nie było ostatnim wydarzeniem piątku. Wieczorem, w zabytkowej sali w ratuszu, odbył się koncert "Lwów Herberta” w wykonaniu Stanisława Górki i Wojciecha Machnickiego, którzy wcielili się w postacie Szczepcie i Tońcia oraz, przy akompaniamencie Zbigniewa Rymarza, wyśpiewali piosenki Mariana Hemara - zarówno międzywojenne szlagiery, jak i późniejsze, emigracyjne nostalgie i tęsknoty lwowskiego kompozytora. Koncertowi towarzyszyła promocja almanachu "Wokół słowa”, wydanego przez komitet "Herbertiada” i Stowarzyszenie Kołobrzeskich Poetów. Na 180 stronach tego wydawnictwa, obok twórczości kołobrzeskich poetów i artystów-plastyków, znajdziemy pokaźny zbiór esejów, autorstwa znakomitych piór z kręgu "okołoherbertowskiego” (m.in. Ujazdowski, Trznadel, Żebrowski, Babuchowski, Panas, Czaplewski, Grześczak…).
Sobota i niedziela to tradycyjnie dni koncertów i spektakli na deskach ciasnej sali kina Piast. Po powitaniu gości (wśród nich Halina Herbert-Żebrowska i Rafał Żebrowski) i odczytaniu listu od Katarzyny Herbertowej zaprezentowali się dorosłej publiczności, zdobywając burzliwe oklaski, laureaci konkursu. Potem nadszedł czas profesjonalistów. Tym razem - i to chyba rekord Herbertiad - widzowie zobaczyli aż trzy teatralne spektakle premierowe. Od takiej premiery się zaczęło: Michał Kowalski z gdańskiego teatru "Wybrzeże” pokazał monodram na podstawie słuchowiska Herberta "Listy naszych czytelników”, narażając się na nieuniknione porównania z zarejestrowanym przez TV spektaklem z 1974 roku w wykonaniu Tadeusza Łomnickiego. Od pierwszych chwil spektaklu okazało się, że jakiekolwiek porównania są bezsensowne, gdyż Kowalski poszedł w zupełnie innym niż Łomnicki kierunku. Tekst uwspółcześnił. W sceniczną narrację wplótł - światłem, ruchem, gestem - dodatkową intymną przestrzeń, obszar, w którym pojawiała się poezja. Wiersze Herberta dodatkowo jeszcze wzmogły emocjonalne napięcie, zaprezentowaną życiową katastrofę opatrzyły metafizycznym kontekstem.

Potem, w programie "Kalendarze Pana Cogito” na scenie pojawił się Tadeusz Borowski. Powaga, powściągliwość, głos z głębokiego wnętrza - to jest to, czego potrzebuje i co wyraża liryczny bohater Herbertowskiego tomiku "Pan Cogito”, z którego 15 wierszy powiedział warszawski aktor. Potem, jeszcze w trakcie oklasków, wszedł na chwilę na scenę, by wyrazić podziw dla Księcia Poetów. (Podobno dotąd Tadeusz Borowski nie miał okazji - ani nie czuł potrzeby - głębiej poznać twórczości Herberta. Ma więc Herbertiada kolejnego "nawróconego”).
Ostatnim wydarzeniem soboty był koncert - wspomnienie. Bywalcy świetnie pamiętają najciekawsze wydarzenie pierwszej Herbertiady - dwuipółgodzinny koncert Agnieszki Fatygi "Jestem Tobą”, zakończony długą owacją na stojąco. Tegoroczny koncert nie był powtórką, nawet nie powtórką fragmentów sprzed sześciu lat. Spektakl krótki, składający się z recytowanych wierszy Herberta i śpiewanych piosenek - było "Nie opuszczaj mnie”, było "Ale Maria” i oczywiście było tytułowe "Jestem Tobą”. I chociaż tym razem recital był krótszy, to i długa owacja na stojąco była, i, zamiast bisów: najpierw powiedziane z pamięci "Przesłanie Pana Cogito”, potem odczytany osobisty list Agnieszki Fatygi do Księcia Poetów. Po takiej kropce nad "i” publiczność, mimo apetytu, nie śmiała się domagać piosenek na "bis”.
Niedziela była na tegorocznej Herbertiadzie "dniem krakowskim”. Najpierw mieliśmy przyjemność obejrzeć premierowy spektakl "Sekret zaklinania słów”, pokazany przez studentów III roku krakowskiej PWST, a reżyserowany przez Tadeusza Malaka - wybitnego aktora, pedagoga i reżysera, a do tego przyjaciela Zbigniewa Herberta. I chociaż profesora, z powodu choroby, nie było, to jego duch niemal namacalnie unosił się nad studenckim spektaklem. A może był tu też duch Piotra Kotlarczyka, rapsodyka, mistrza Tadeusza Malaka? Każdy ruch i każdy dźwięk wykonany na scenie przez Karolinę Kominek, Olgę Szostak, Wiktora Logę-Skarczewskiego, Michała Kowalczyka, Grzegorza Mikołajczyka i Marcina Zacharzewskiego był służebny wobec Herbertowskiej poezji. To nie słowa Herberta były tu zaklinane, to raczej aktorska i reżyserska sztuka zaklinała widzów tak, by poetyckie słowo dotarło do nich z pełnią swej mocy i piękna.
Ostatnim aktem niedzieli - i całej Herbertiady 2006 - był "Portret pustej ramy”. Premierowy spektakl w wykonaniu Moniki Rasiewicz (też profesor PWST) i Artura Babeckiego głównie składał się z obszernych fragmentów dramatu Zbigniewa Herberta "Rekonstrukcja poety”, wzbogaconych o utwory poetyckie i eseje Herberta. Tekst złożył się na "dwuwarstwową” historię dojrzewania: na zewnątrz dojrzewanie naukowca - badacza starożytności, który odkrywa moc pozaracjonalnych - intuicyjnych, uczuciowych, może nawet nadprzyrodzonych źródeł poznania; wewnątrz historia Poety, który tracąc wzrok dopiero zaczyna widzieć prawdziwe źródła piękna. Zobaczyliśmy na scenie dramat wielopiętrowy, budujący napięcie raczej na planie idei niż faktów, głęboko filozoficzny, a jednocześnie pokazany z niespotykaną dziś troską o wierność poetyckiemu słowu (znów powiał duch Kolarczyka i Teatru Rapsodycznego).
I z tych właśnie - bardzo wysokich szczytów trzeba było zstąpić na ziemię, ściślej: na kołobrzeski bruk, by rozpocząć odliczanie przed VIII, przyszłoroczną Herbertiadą. (woc)


NOWA KARTA HERBERTIADY
VI Ogólnopolski Przegląd Twórczości Zbigniewa Herberta
Kołobrzeg, 7 - 12 IX 2005

Szeroka publiczność przyzwyczajona jest do tego, że Herbertiada trwa dwa dni, w istocie jednak - o czym wiedzą bywalcy i przyjaciele - impreza ma większy zasięg czasowy, i przestrzenny też. Zaczęło się w środę. W kołobrzeskim Liceum im. Zbigniewa Herberta dwudniowe warsztaty recytatorskie dla młodzieży prowadzili w tym roku Dorota Kolak i Wojciech Wysocki. Warsztaty te to "krew, pot i łzy", intensywna praca w kilkuosobowych grupach, nad tekstami Herberta, przygotowywanymi przez młodych uczestników konkursu recytatorskiego, od początku stanowiącego ważną część Herbertiady. W środę - 7 września-wieczorem w hali "Milenium" rozegrano charytatywny mecz koszykówki (Herbertiada przeciw władzom miasta). Mimo trwającej trzy kwarty przewagi, ostatecznie artyści i organizatorzy ulegli drużynie prezydenckiej. Niewątpliwym sukcesem było zebranie 3800 zł dla Natalii, przeżywającej trudne miesiące po przeszczepie szpiku kostnego.

Początek otwartych dla publiczności wydarzeń artystycznych miał miejsce w piątek( 9 września), kiedy odbył się konkurs. Herbertiadę otworzył prezydent Kołobrzegu Henryk Bieńkowski. Zanim na scenę wyszli uczestnicy konkursu, widzowie mogli obejrzeć krótki montaż wierszy Herberta, przygotowany przez dwoje aktorów z Legnicy - Magdę Biegańską i Tomasza Sobczaka. Montaż objęty był kompozycyjną ramką z fragmentów słuchowiska Herberta "Drugi pokój" (w tych dniach pokazywanego przez legniczan na scenie "Na Niebiańskiej", na dachu sanatorium "Bałtyk"). Przed niemal pełną salą kina "Piast" swe umiejętności zaprezentowało 25 młodych recytatorów, wysłuchanych przez jury (Dorota Segda, Jadwiga Maj, Magdalena Gauer, Igor Michalski), które przyznało pięć wyróżnień i trzy nagrody, najwyżej oceniając Kamila Zawarskiego z II LO w Koszalinie za pełną pasji i wewnętrznej prawdy interpretację "Trenu Fortynbrasa", Kaję Sosnowską z Kołobrzegu za "Pięciu" i Wojciecha Koladyńskiego z Nowogardu za "Raport z oblężonego Miasta". Tego wieczora odbyło się kameralne spotkanie w Galerii Sztuki Współczesnej, gdzie zaprezentowany został pierwszy zeszyt "Biblioteki Herbertiady" - miniatury poetycko-filozoficzne Jacka Pechmana i Wojciecha Czaplewskiego pt. "Anioł w szafie", z ilustracjami Zbigniewa Herberta i Natalii Gościniak, dedykowane najbliższej rodzinie poety i przyjaciołom Herbertiady.

M. Czyżykiewicz, H. Tabęcki, J. Bończyk
przedstawili po 25 latach od premiery nową wersję programu "Raj"
do tekstów Zbigniewa Herberta i Jacka Kaczmarskiego.

W sobotę i niedzielę przyszedł czas na spektakle i koncerty w kinie "Piast", otwarte przez dyrektor Przeglądu Katarzynę Pechman, a prowadzone przez Dorotę Kolak. Na początek - prezentacja wymienionych wyżej laureatów konkursu, którzy dowiedli, że ich mówienie Herberta godne jest dorosłej sceny. Zaraz potem - wielkie wydarzenie artystyczne, którym okazał się spektakl muzyczny "Raj", zagrany przez Jacka Bończyka, Mirosława Czyżykiewicza i Hadriana Tabęckiego. W zasadzie było to odtworzenie wydarzenia sprzed ćwierćwiecza - koncertu Jacka Karczmarskiego, Zbigniewa Łapińskiego i Przemysława Gintrowskiego, na którym, oprócz piosenek autorskich, śpiewano też teksty Herberta. Piszę "w zasadzie", bo reżyseria Jacka Bończyka, nowa instrumentacja Hadriana Tabęckiego, wyświetlane na ekranie obrazy towarzyszące muzyce (dzieło Romana Lalickiego) i cień śpiewającej Doroty Segdy - stworzyły nową artystyczną jakość. Na szczyty emocji powiodło mnie zwłaszcza "Przesłuchanie anioła", wyśpiewane ciemnym szeptem Mirosława Czyżykiewicza. Potem już artyści nie pozwolili mi z tych szczytów zejść. Półtoragodzinny spektakl zelektryzował publiczność, która podziękowała artystom długą owacją na stojąco.

Po "Raju" przyszedł czas na "Obroty sumienia" - monodram zbudowany z wierszy Herberta, zagrany przez aktora teatru "Wybrzeże" w Gdańsku Igora Michalskiego. Artysta wywiązał się z trudnego zadania: przykuł uwagę widzów swoim kameralnym tekstem i skromnymi środkami inscenizacyjnymi - bezpośrednio po ekspresyjnym, pełnym dźwięków i obrazów koncercie. Teksty "Obrotów sumienia" składały się na wewnętrzny dialog Pana Cogito, a dialogowi temu Igor Michalski potrafił nadać właściwe tempo i rosnące wewnętrzne napięcie, aż do końcowego dramatycznego, bolesnego znieruchomienia, "jak owad w bursztynie".

Niedziela, ostatni dzień Herbertiady, to trzy spektakle w kinie "Piast". Najpierw jednak prezydent Henryk Bieńkowski odczytał i złożył na ręce siostry poety - Haliny Herbert-Żebrowskiej (gościem Herbertiady była też Katarzyna Herbert, a także Rafał Żebrowski) - list intencyjny, w którym poinformował o zamiarze wybudowania w Kołobrzegu Regionalnego Centrum Kultury i poprosił o zgodę na nadanie mu imienia Zbigniewa Herberta. Oby jak najprędzej Herbertiada mogła odbyć się w sali teatralnej godnej takiej imprezy.

Pierwszym niedzielnym spektaklem była "Elegia na odejście". Trzech aktorów Teatru Polskiego w Szczecinie: Adam Dzieciniak, Sławomir Kołakowski i Zbigniew Filar, zagrało premierowe przedstawienie, którego motywem wiodącym był nieartykułowany bełkot sumienia, zapisany przez Herberta w wierszu "Głos wewnętrzny". Z bełkotu wyłaniały się teksty, składające się na swoisty "notatnik niepokojów" Pana Cogito, próbującego ratować wymykający się ład świata. Powściągliwe współdziałanie aktorów i skromne rekwizyty zdawały się wyrażać nie tylko owe niepokoje, ale i Herbertowski ironiczny dystans do samego siebie.

Potem na scenie pojawiła się Dorota Segda z czworgiem swoich studentów z PWST w Krakowie (Edytą Babiarską, Katarzyną Kilar, Krzysztofem Wieszczkiem i Grzegorzem Grabowskim). Spektakl Doroty Segdy pt. "Czemu, Cieniu, odjeżdżasz…" był rodzajem komentarza do ostatniego, przedśmiertnego wieczoru autorskiego poety, do którego, oprócz własnych wierszy, przeznaczył Zbigniew Herbert także wiersze swoich mistrzów - m.in. Słowackiego, Norwida, Baczyńskiego i Gajcego, opatrując je osobistym, wnikliwym komentarzem. Dorota Segda mistrzowsko powiedziała bodaj czy nie najtrudniejszy z wielkich polskich wierszy - "O białoskrzydła morska pławaczko…" Kochanowskiego, nie mogę też powstrzymać się od osobnej pochwały dla Edyty Babiarskiej, za piękne współwykonanie "Laury i Filona" Karpińskiego. Widzowie spektaklu wysłuchali tych wierszy, tych komentarzy, a także wierszy Herberta, dobranych tak, aby między nimi a tekstami mistrzów rodził się dialog, powstawało napięcie.

Ostatnim aktem Herbertiady był koncert Dominiki Świątek i Leszka Czajkowskiego, którzy specjalnie dla Herbertiady przygotowali piętnaście piosenek do wierszy Zbigniewa Herberta, odważnie sięgając nawet po, zagrane w finale, "Przesłanie Pana Cogito". Koncert zakończyło, napisane dzień po śmierci poety przez Leszka Czajkowskiego, "Epitafium dla Zbigniewa Herberta". Na bis była powtórka z "Przypowieści o emigrantach rosyjskich". Rafał Żebrowski, który z przyklękiem ofiarował Dominice Świątek różę, wyraził tym zapewne nie tylko swoje uczucia, ale także publiczności, uwiedzionej jej czystym głosem.

Herbertiada zakończyła się w najlepszym momencie - w momencie rozbudzonego głodu, apetytu na wiersze Zbigniewa Herberta, intensywnej świadomości, że "chciałoby się jeszcze…".

Wstęp na Herbertiadę jak zwykle był bezpłatny, a zaproszenie z programem jak zwykle zawierało poświęcony Herbertowi esej. Tym razem był to tekst Marii Doroty Pieńkowskiej "Otwarta jest nowa karta", w którym autorka, kustosz Muzeum Literatury w Warszawie, opowiedziała m.in. o lwowskim rozdziale historii wystawy poświęconej Herbertowi, a zorganizowanej przez Muzeum.

Herbertiadzie towarzyszyło skromne stoisko z "herbertianami", ofiarowanymi m.in. przez księgarnie "Matras" i "Zeszyty Literackie". I jeszcze post scriptum do imprezy: poniedziałkowe spotkanie Rafała Żebrowskiego z młodzieżą ze Społecznego Gimnazjum i Liceum im. Zbigniewa Herberta, która z ust gościa usłyszała wiele nieznanych informacji o jego wuju, niezapomnianym Księciu Poetów.

WOJCIECH CZAPLEWSKI


Poezja Kołobrzeska Herbertiada po raz piąty
Przejrzystość chłodna jak lód

Punktowe światło wydobyło z mroku mikrofon na statywie i gitarę. Publiczność zgromadzona w sali kina Piast wysłuchała archiwalnych nagrań "Prośby" w wykonaniu Nataszy Czarmińskiej i "Modlitwy o wschodzie słońca" Jacka Kaczmarskiego. Piąta edycja Ogólnopolskiego Przeglądu Twórczości imienia Zbigniewa Herberta rozpoczęła się wspomnieniem tych wyjątkowych artystów.

Natasza Czarmińska jako jedna z pierwszych zaczęła śpiewać wiersze Księcia Poetów. "Prośba" w jej interpretacji stała się nieformalnym hymnem pokolenia marca 1968 roku, potem po ten utwór sięgnął Janusz Kijowski i wykorzystał go w filmie "Indeks".

W tym roku artyści występujący na kołobrzeskiej scenie przedstawili poezję autorów z kręgu Herberta. Mirosław Czyżykiewicz brawurowo wykonał songi do słów Josifa Brodskiego, m.in. "Pewnemu tyranowi", "Tym tylko byłem" i "Gwiazda czy asteroid". Radosław Elis przeczytał natomiast teksty tego poety poświęcone Herbertowi: "Jego wersy nie tyle się pamięta, ile odnajduje zapisane w umyśle mocą ich chłodnej jak lód przejrzystości".

- Herberta odkryłem dla siebie dzięki wierszowi "Co widziałem", dedykowanemu Kazimierzowi Moczarskiemu. Drugim utworem była "Potęga smaku". W latach 80. przedstawiałem tę poezję na nieoficjalnych koncertach. Przeplatałem ją pieśniami i dokumentami z czasów polskich powstań narodowych - powiedział "Rz" Piotr Szczepanik. - Siła Herberta polega na tajemnicy i dialogu. Poeta nawiązuje do mistrzów: Kochanowskiego, Słowackiego, Norwida, a także do autorów z tego samego co on pokolenia: Baczyńskiego i Gajcego.

Szczepanik swój występ rozpoczął od "Siły" Adama Zagajewskiego.

- Ten wiersz mógłby być definicją poezji - powiedział.
Z premierowym recitalem wystąpił Przemysław Gintrowski. Bard przypomniał dawne kompozycje do wierszy autora Pana Cogito ("Kołatka", "Do Marka Aurelego"), po raz drugi w życiu wykonał "Tren Fortynbrasa" i zaśpiewał premierowy "Kamyk". Swojego przyjaciela Jacka Kaczmarskiego uczcił zaś "Autoportretem Witkacego".

Trzeba mieć swoje obsesje, tematy, do których się wraca - mówił autor "Pana Cogito" w telewizyjnym wywiadzie z 1972 roku. Po latach na kołobrzeskiej scenie powtórzył te słowa Igor Przegrodzki. Oparty na wywiadzie spektakl "Rozmowa z intelektualistą" stał się wydarzeniem Ogólnopolskiego Przeglądu Twórczości Zbigniewa Herberta.
- Co pan robi? - Przeglądam wiersze. Jestem poetą, a przynajmniej tak mi się wydaje.
W ten sposób rozpoczyna się spotkanie dziennikarza - w roli Aleksandra Małachowskiego wystąpił Łukasz Lewandowski - z Herbertem. Pytania zadawane mu z dobrą wolą mają prowokować ("Czy pan się nie boi, że rozmija się pan ze sztuką współczesną?"). Poeta jest jednak ponad to, mówi tylko o sprawach, które uważa za istotne, czasem ironizuje. Nie mamy wątpliwości, że kontroluje przebieg spotkania.
Kiedy dziennikarz przytacza opinie krytyki, Książę Poetów uśmiecha się tylko: - Pewien recenzent po mojej pierwszej książce napisał, że to ciastka, a on woli razowy chleb reportażu. Przecież cukiernik to też piekarz, tylko z wyższym wykształceniem!
Przedstawienie zakończył "Tren Fortynbrasa" w znakomitej interpretacji Przegrodzkiego. Potem Teresa Budzisz-Krzyżanowska i Krzysztof Wakuliński przypomnieli mniej znane wiersze Herberta, m.in. "Postój", "Dom", "Z mitologii" czy "W szafie". Publiczność nagrodziła ich gorącymi brawami.

- Miałam zaszczyt poznać pana Herberta, a było to na dwa miesiące przed jego śmiercią. Wobec ciężkiej choroby poeta przybrał postawę heroiczną - wspominała Teresa Budzisz-Krzyżanowska. - Przygotowywaliśmy się wtedy do wieczoru poetyckiego w Teatrze Narodowym - Herbert wybierał utwory i pisał słowo wstępne. Odwiedziliśmy go w domu. Opowiadał nam o swoim rozumieniu sztuki i czułam jak starannie dobiera słowa. Wiedziałam, że bierze odpowiedzialność za każde zdanie, każdą myśl.
Aktorka komplementowała organizatorów Herbertiady i kołobrzeską publiczność: - Dziś na widowni słyszałam ciszę. Są więc wciąż ludzie wrażliwi, ludzie, którzy potrzebują sztuki najwyższej próby. Dla nas to bardzo krzepiące.

"Rzeczpospolita" od pierwszej edycji tej imprezy sprawuje nad nią patronat.
Bartosz Marzec


Poezja - Kołobrzeska Herbertiada po raz czwarty
Nie tylko ściana rozumie

- To piąta rocznica śmierci mojego męża, ale dziś wszystko zaczyna się od nowa - powiedziała przez łzy Katarzyna Herbert. Zakończony wczoraj w Kołobrzegu IV Ogólnopolski Przegląd Twórczości Zbigniewa Herberta dostarczył widzom silnych wzruszeń ...
... czytaj więcej


Od lewej: Łukasz Lewandowski, Anna Chodakowska, Krzysztof Kolberger
Dorota Landowska, Mariusz Banaszewski

WOJCIECH CZAPLEWSKI, Kołobrzeg: "Herbertiada”
14 i 15 września 2002 miało miejsce w Kołobrzegu wydarzenie, chyba najbardziej prestiżowe w kalendarzu kulturalnym tego miasta. Szczególnego blasku dodała Herbertiadzie obecność żony zmarłego cztery lata temu poety, Katarzyny Herbert, oraz jego siostry, Haliny Herbert - Żebrowskiej. Trzeci przegląd twórczości Zbigniewa Herberta to impreza o trzech zasadniczych składowych: konkursowej, artystycznej i, nazwijmy to, okolicznościowej (za rok zapowiada się jeszcze "składowa” naukowa).
KONKURS
Konkurs recytacji poezji Zbigniewa Herberta towarzyszy przeglądowi od trzech lat, czyli od początku. Po raz pierwszy odbył się nie w szkolnej auli, lecz w zabytkowej sali koncertowej ratusza: kameralnej, umożliwiającej zaciemnienie okien i zastosowanie scenicznego światła.
Turniej, dotąd o zasięgu zachodniopomorskim, tym razem ściągnął do Kołobrzegu także wykonawców ze szkół imienia Herberta z Gdańska, Warszawy i Lublina. Udział wzięło 21 recytatorów, największe wrażenie, jak zwykle na Herbertiadzie, zrobiły recytatorki ze Szczecina, z grupy "Proscenium”, prowadzonej przez Iwonę Mirońską - Gargas. W jury zasiadło troje aktorów: Agnieszka Fatyga, Emilia Krakowska i Igor Michalski, oraz znakomite kołobrzeskie polonistki: Jadwiga Maj i Magdalena Gauer. Zwyciężczynią konkursu została Ewa Maciorowska z "Proscenium”, nagrodzona za interpretację trudnego Herbertowskiego tekstu Jaskinia filozofów. Bezpośrednio po konkursowych prezentacjach na wniosek Emilii Krakowskiej odbyła się niedługa (ze względu na napięty harmonogram przeglądu), lecz ożywiona rozmowa jurorów z wykonawcami i publicznością, o aktorstwie i recytacji, o poezji i o życiu.
PRZEGLĄD
Dwudniowa impreza w wypełnionej po brzegi sali kina "Piast” (kiedyż Kołobrzeg doczeka się sali z porządną sceną?) dała widzom możność obejrzenia i wysłuchania czterech bardzo różnych sposobów prezentacji twórczości Zbigniewa Herberta. Przedtem jednak, w zupełnej ciemności, z głośników popłynął głos zmarłego poety, recytującego Potęgę smaku - wiersza niosącego jeden z najważniejszych elementów Herbertowskiego przesłania: świadomość nierozerwalnego związku estetyki z sumieniem, brzydoty ze złem, piękna z dobrem. Później jeszcze jeden głos z taśmy: oparta na wierszach poety piosenka Jacka Kaczmarskiego, który rok temu występował w Kołobrzegu, a teraz, walcząc z rakiem, mógł tylko nadesłać serdeczny list. W kuluarach stanęła skarbonka, do której goście Herbertiady mogli wrzucić datki na leczenie i rehabilitację chorego pieśniarza.
Jerzy Radziwiłowicz wystąpił z programem Alienacje Pana Cogito. Przykuwająca uwagę, zmuszająca do wsłuchania się, dojrzała recytacja, wspaniała lekcja dla młodzieży uczestniczącej w porannym konkursie. Cały talent i świetny warsztat posłużył aktorowi do tego, by oddać głos poezji. Wiersze, których podmiotem bądź bohaterem jest Pan Cogito, uważane są za bardzo trudne do trafnego wyrecytowania. Niewiele dają możliwości aktorskiej, scenicznej gry, wymuszają ascezę. Jerzy Radziwiłowicz z artystyczną pokorą przyjął rolę "szyby”, przezroczystego medium, czystego pośrednika między poetyckim, filozoficznym słowem a wrażliwością słuchaczy.
Zupełnie inny Herbert zagrzmiał ze sceny "Piasta”, kiedy wstąpił na nią Krzysztof Globisz. Nie wstając z krzesła krakowski aktor dał pokaz bogatego scenicznego rzemiosła, grając, grając głosem, gestem, spojrzeniem, twarzą. Z wiersza na wiersz następowała nowa aktorska kreacja. Ale też wybrane na występ teksty, pochodzące z tomu Raport z oblężonego miasta, czyniły taką interpretację możliwą, może nawet konieczną. Bo to liryka pośrednia, której podmiotu z Herbertem utożsamić się nie da, przemawiają w niej wyraziste postacie z mitów i historii, jak morderca Damastes, cezar Klaudiusz czy rzymski prokonsul. Tu wolno grać, pod warunkiem szczerości i zaangażowania, bez których słowa poezji tracą wiarygodność. Udało się: aktorski koncert Globisza kilka razy wywołał żywą i głośną reakcję widowni. Po występie, w kuluarach, Katarzyna Herbert i Halina Herbert-Żebrowska, wzruszone, wyściskały obu aktorów.
Drugi dzień przeglądu rozpoczął się od występu Danuty Stenki. Aktorka, wypchnięta ze sceny przez gigantyczne łoże, przygotowane do mającego się później odbyć spektaklu, zasiadła na schodkach do najbardziej osobistych, intymnych wierszy Zbigniewa Herberta. Zadanie karkołomne, bo ta "prywatna” poezja, pisywana przez poetę rzadko, ostrożnie i powściągliwie, w półcieniach i szeptach odsłania wewnętrzny świat przeżyć kilkudziesięcioletniego mężczyzny. Jaką wrażliwość i jaki aktorski warsztat powinna mieć dużo młodsza kobieta, aby sprostać tym tekstom? Występ Danuty Stenki - takie odniosłem wrażenie - bardziej odsłonił jej dystans, może delikatność, może obawę przed wchodzeniem w ten świat, niż to, co wyrazić chciał Herbert.
Ostatnim artystycznym wydarzeniem Herbertiady był spektakl w reżyserii Alicji Kękuś. Drugi pokój Herberta pierwotnie był tekstem słuchowiska radiowego na dwoje aktorów. Alicja Kękuś zrobiła z tego przedstawienie teatralne z udziałem sześciorga wykonawców. Solidnie przygotowany i zrealizowany spektakl, z bogatą oprawą ze świateł i muzyki, zrobił przygnębiające wrażenie. Historia opowiedziana w dramacie dotyczy spraw odległych od tego, czego nauczyliśmy się szukać w utworach Herberta, od głębokich pokładów tradycji europejskiej, od walki szlachetnego człowieka o wierność, godność, czystość sumienia i myśli. Fabuła Drugiego pokoju ukazuje rzeczywistość codziennej, potocznej i banalnej ludzkiej podłości. Reżyserski pomysł Alicji Kękuś: rozpisanie ról na trzy pary aktorów, reprezentujące trzy pokolenia, sprawił, że owa "banalność zła” rozrosła się, obejmując całe ludzkie życie, cały świat. I znikąd pociechy. Chyba że pójdziemy za radą prowadzącej Herbertiadę Anny Popek i powróciwszy do domu sięgniemy po któryś z tomików wierszy Herberta.
WYDARZENIA
Kronikarska powinność nakazuje odnotować także kilka wydarzeń pozaartystycznych. Listy od patronów imprezy: dość obszerny i mądry od nowego ministra kultury i krótszy, zdawkowy od pani minister edukacji. Odczytanie przez Danutę Kasperską - dyrektora Zespołu Szkół Społecznych w Kołobrzegu listu intencyjnego do żony i siostry Zbigniewa Herberta, w sprawie nadania szkole imienia poety (uroczystość, z udziałem obu pań, ma się odbyć za rok). Wydanie przez Pocztę Polską okolicznościowej karty pocztowej ze stemplem. Spośród wszystkich pozaartystycznych wydarzeń najwyższą rangę wydaje się mieć zebranie założycielskie "Herbertiady” - Stowarzyszenia Miłośników Poezji Zbigniewa Herberta. Wśród członków założycieli są Katarzyna Herbert, Halina Herbert-Żebrowska, a także prowadząca przegląd prezenterka telewizyjna, aktorzy wchodzący w skład jury konkursowego i kilka osób z Kołobrzegu, w różny sposób związanych z przeglądem. Prezesem stowarzyszenia została Katarzyna Pechman, twórczyni i organizatorka wszystkich trzech edycji Herbertiady. Po zarejestrowaniu, prócz organizowania kolejnych przeglądów, stowarzyszenie stawia sobie za cel przeprowadzanie także innych przedsięwzięć - kulturalnych, naukowych, wydawniczych - związanych przede wszystkim, ale nie tylko, z twórczością Zbigniewa Herberta.
Skończyła się Herbertiada. Widzowie, wychodząc z "Piasta”, zauważyli, że przestał padać deszcz.

 
Ewa Błaszczyk

WOJCIECH CZAPLEWSKI, Kołobrzeg: II Ogólnopolski Przegląd Twórczości Zbigniewa Herberta ,,Herbertiada'', Kołobrzeg, 15-16 IX 2001.

Herbertiada, wymyślona i stworzona przez Katarzynę Pechman, po udanym debiucie w grudniu 2000 (odnotowanym w ,,ZL'' 74), już we wrześniu 2001 doczekała się dru giej edycji. Pod patronatem Katarzyny Herbert, marszałka Sejmu, premiera, ministra kultury, władz miasta i ogólnopolskich mediów -- szczęśliwie nie stała się nadętą akademią. Pozostała spotkaniem z żywym słowem Poety. Jak w poprzednim, także w tym roku Herbertiada miała dwa składniki. Pierwszym był konkurs recytacji utworów Herberta dla młodzieży licealnej Pomorza Zachodniego (podobno za rok ma mieć zasięg ogólnokrajowy). 33 recytatorów zaprezentowało nie najgorszy poziom, zwycięzcy -- wręcz znakomity. Jury (Emilia Krakowska, Agnieszka Fatyga, Magdalena Gauer, Wojciech Wysocki, Igor Michalski) na grodziło i wyróżniło ośmioro wykonawców. Trzy pierwsze nagrody -- cenne statuetki -- otrzymali: Marcin Gargas za interpretację Domysłów na temat Barabasza oraz Katarzyna Andrzejewska (uwaga: poetka!) i Magdalena Krause. Następnego dnia, podczas koncertu, organizatorzy wręczyli nagro dy, a także zaprezentowali płytę CD z recytacjami laureatów, nagraną rano w studiu Radia Kołobrzeg.

Drugi składnik imprezy to koncerty i spektakle. Nieduża widownia garnizonowego kina Piast pękała w szwach. Jedyną lepszą salę w mieście -- kino Wybrzeże -- zablokowały premierowe pokazy Quo vadis.

Najpierw wystąpiła Ewa Błaszczyk, która z wdziękiem, lekkością i, niestety, nieco za szybko czytała teksty Herberta (wybór własny aktorki). Potem na scenie poja wił się Przemysław Gintrowski. Oprócz wierszy z płyty Odpowiedź zaśpiewał jeszcze Raport z oblężonego miasta i, na koniec, po raz pierwszy publicz nie, Tren Fortynbrasa. Dał o sobie znać kontekst ostatnich wydarzeń, rzecz działa się cztery dni po ataku na WTC. Przemysław Gintrowski zaśpiewał U wrót doli ny -- wizję Sądu Ostatecznego, samotności i bezpowrotności umierania. Zaśpiewał i zapłakał. I nie był w tym płaczu sam. Tu nieśmiała od sie bie uwaga: cios w Manhattan to jeden z tych faktów, od których sypie się i kruszy poezja miałka i byle jaka. Nie dotyczy to wierszy Herberta, które w mroku ostatnich wydarzeń nabierają jeszcze więcej mocy i blasku. Bardziej niż U wrót doliny wstrząsnęła mną melodia Do Marka Aurelego: ,,to lęk odwieczny ciemny lęk / o kruchy ludzki ląd zaczyna / bić [...] cóż nam -- [...] / gryźć palce szukać próżnych słów / i wlec za sobą cień poległych''.

Drugiego dnia występy, które swą obecnością zaszczyciła Katarzyna Herbert, zaczęły się od Siódmego anioła -- spektaklu odwołanego podczas pierwszej Herbertiady. Pięcioro aktorów Teatru Narodowego (Chodakowska, Landowska, Bonaszewski, Kolberger, Lewandowski), głos Herberta z taśmy, Herber towskie komentarze odczytane przez Piotra Kłoczowskiego. Wiersze Herberta w jego wyborze i układzie. I wybrane przez niego wiersze mistrzów: Kochanowskiego, Kar pińskiego, Słowackiego, Gajcego i Baczyńskiego. Wyznanie poetyckiej wiary i testament (warszawska premiera Siódmego anioła odbyła się dwa miesiące przed śmiercią Herberta).

Po wręczeniu statuetek młodym recytatorom nastąpił ostatni akt Herbertiady - recital Jacka Kaczmarskiego. Hm... nieunikniona stała się konfrontacja tekstów Kaczmarskiego z poezją Herberta.

Imprezie towarzyszyło solidnie wyposażone stoisko wydawnicze. Tomiki, inedita, nagrania Gintrowskiego, Kaczmarskiego i samego Herberta, ,,Ze szyty Literackie'', piękny plakat imprezy i program z esejem Rafała A. Ziemkiewicza. Zanosi się na to, że Herbertiada wrośnie w pejzaż kulturalny Koło brzegu, stając się jednym z najjaśniejszych zjawisk.

  
Jerzy Radziwiłowicz                                            Krzysztof Globisz


"Ono będzie miasto"

Atrakcją tegorocznego Pikniku Gombrowiczowskiego w Dołach Biskupich było wystawienie "Ślubu" w reżyserii Adama Sroki. Scenę ustawiono na dziedzińcu zrujnowanej fabryki, należącej niegdyś do ojca pisarza. (c) ZBIGNIEW TYCZYŃSKI

Organizatorzy festiwali i konkursów poetyckich udowadniają, że poezja i proza nadają się do promocji miast i regionów, a legenda literacka może przyciągać turystów. Dostrzegają to również lokalne władze - w Dołach Biskupich ma powstać muzeum Witolda Gombrowicza, w Kołobrzegu - centrum kultury im. Zbigniewa Herberta.
To wielki sukces twórców odbywającej się tam od pięciu lat Herbertiady - ogólnopolskiego przeglądu twórczości autora "Pana Cogito". W budynku centrum znajdą się dwie sale (koncertowo-teatralna na 299 miejsc i kameralna teatralno-kinowa), galeria, kawiarnia oraz pokoje gościnne dla artystów. Pierwsza Herbertiada odbędzie się w nowej siedzibie we wrześniu 2006 r. Jak to się stało, że Kołobrzeg, z którym Herberta nic nie łączyło, stał się stolicą jego poezji?
- Cztery lata temu święciliśmy tysiąclecie biskupstwa w Kołobrzegu. Zastanawialiśmy się wtedy, jak godnie zwieńczyć te uroczystości. Ponieważ ważna jest dla mnie twórczość Przemysława Gintrowskiego, pomyślałam, że można by uhonorować poetę, którego wiersze śpiewa ten bard - mówi Katarzyna Pechman. - Od śmierci Herberta mijały dwa lata, ale nikt wcześniej nie wpadł na taki pomysł.
Potem należało wszystko sprawnie zorganizować.
- Znaleźć sponsorów (wstęp na spektakle i koncerty jest wolny), formułę imprezy i zadbać o jej poziom artystyczny. Wielu aktorów przygotowuje teksty Herberta specjalnie z myślą o naszej imprezie! - wylicza Katarzyna Pechman. W Kołobrzegu, obok Gintrowskiego, gościli już m.in. aktorzy krakowskiego Starego Teatru z przedstawieniem "Przyjaciele odchodzą", Adam Ferency i Dorota Segda - ze spektaklem "Kochane zwierzątka" czy Krzysztof Globisz z monodramem "Raport z oblężonego miasta".
Organizatorzy Herbertiady poszli za ciosem i razem z Rafałem Kolikowem stworzyli w Kołobrzegu Festiwal Piosenki Poetyckiej im. Jacka Kaczmarskiego "Nadzieja". I tym razem nikt nie był szybszy.
- Jacek wziął udział w Herbertiadzie, a potem odwiedził nas w grudniu 2001 r. Dał wtedy jeden z ostatnich koncertów przed chorobą - mówi Katarzyna Pechman. - Zaproponował nam, by zorganizować festiwal piosenki poetyckiej, ale wtedy skończyło się na planach.
Do ich realizacji doszło w sierpniu tego roku - na scenie na plaży wystąpili przyjaciele Kaczmarskiego: Andrzej Poniedzielski, Mirosław Czyżykiewicz, a także Jacek Bończyk i Radosław Elis. Koncert zgromadził ponad półtora tysiąca widzów. Wiadomo już, że "Nadzieja", tak jak Herbertiada, stanie się imprezą cykliczną.
Literatura sprawdza się w promowaniu rodzinnych stron pisarzy i poetów. Tak jest z Piknikiem Gombrowiczowskim, który od 2003 r. odbywa się w Dołach Biskupich, nieopodal Ostrowca Świętokrzyskiego. Organizatorzy postanowili przybliżyć to miejsce fanom Gombrowicza, bo, jak twierdzą, właśnie tu narodził się jego geniusz. Nie jest to łatwe - z majątków w Małoszycach i Bodzechowie, a także z leśniczówki w Potoczku zostały tylko fundamenty. Jednak Zbigniew Tyczyński, przewodnik świętokrzyski PTTK, opowiada barwnie, zna też wiele anegdot, więc wyprawa z nim i tak przyniesie satysfakcję.
Fundacja "Witulin" i Miejskie Centrum Kultury w Ostrowcu Świętokrzyskim doprowadziły już do powstania tymczasowego Muzeum Gombrowicza w Bodzechowie. Ostatecznie pamiątki mają trafić do odbudowanej dyrektorówki w Dołach Biskupich, w fabryce należącej kiedyś do rodziny pisarza.
- Zdajemy sobie sprawę, że nasz region może stać się nie tylko polskim, ale też światowym centrum gombrowiczowskim - mówi Tyczyński. - Ostrowiec Świętokrzyski ma szanse związać się w świadomości ludzi z nazwiskiem autora "Ferdydurke".
Podczas gdy jedni podróżują szlakiem gombrowiczowskim, inni - zwłaszcza młodzi poeci - niezmiennie pielgrzymują do Mikołowa, skąd pochodził Rafał Wojaczek. Instytut Mikołowski, działający w mieszkaniu jego rodziców, nie zmienił się na szczęście w kapliczkę "ku czci".
- Nie zależało nam na ustawianiu gablot, chcemy tworzyć muzeum myśli - tłumaczy Paweł Targiel, dyrektor placówki. Instytut wydaje pismo literackie "Arkadia". Odbywają się tu konferencje naukowe, a także Tydzień Maja Poetyckiego - towarzyszy dorocznej edycji ogólnopolskiego konkursu poetyckiego imienia Rafała Wojaczka.
Łódź promuje Jacek Bierezin. Organizatorzy konkursu poetyckiego, któremu patronuje (w tym roku dziesiąta edycja), starają się, nie zaniżając poziomu, zgromadzić jak największą publiczność. Zapraszają więc zespoły, takie jak Cool Kids of Death, ale także artystów z pokolenia Bierezina, choćby Jacka Kleyffa. W popularnym pubie Drzazga uczestnicy i słuchacze spotykają się na wieczorach jazzowo-poetyckich.
- Sukces takich przedsięwzięć zależy od tego, czy uda się swoją ideą zarazić innych - przyznaje Katarzyna Pechman. - Choć zorganizowanie imprezy wymaga wiele determinacji, to myślę, że dla ewentualnych naśladowców droga jest już przetarta. "On będzie Miasto" - fraza z "Raportu z oblężonego Miasta" Herberta nabiera dziś nowego, promocyjnego, znaczenia.

Bartosz Marzec
 


Komitet Organizacyjny Przeglądu Twórczości Zbigniewa Herberta "Herbertiada"
e-mail:
herbertiada@interia.pl tel.: (0-94) 35-51-531
Wszelkie prawa Zastrzeżone - Zdjęcia: Archiwum Domowe Katarzyny Herbert, Haliny Herbert - Żebrowskiej, Jerzy Błażyński
Administracja serwisu: Tomasz Kolasa